Dość nieoczekiwanie hitem sobotnich spotkań okazał się mecz Reading przeciwko Fulham. Po ekscytującej końcówce oba zespoły podzieliły się punktami. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3.
Takiego obrotu spraw nie powstydziłby się nawet mistrz suspensu, czyli sam Alfred Hitchcock. Zazdrościmy kibicom, którzy mieli okazję zgromadzić się tego popołudnia na stadionie Reading. Oglądnęli oni świetny, mrożący krew w żyłach mecz.

Pierwsza połowa nie zapowiadała jednak takich emocji. Mikele Leigertwood wyprowadził w 26. minucie Reading na prowadzenie i taki wynik utrzymał się do przerwy. W 58. minucie menedżer Fulham desygnował do gry Bryana Ruiza i był to strzał w dziesiątkę. Reprezentant Kostaryki najpierw sam zdobył bramkę 180 sekund po wejściu na murawę, a w 77. minucie asystował przy golu Chrisa Bairda. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść.
W 85. minucie Garath McCleary pięknym strzałem doprowadził do wyrównania. Stadion eksplodował. Trzy minuty później Berbatow uciszył jednak publiczność na Madejski Stadium, strzelając na 3:2. Gdy wydawało się już, że trzy punkty pojadą na Craven Cottage, Hal Robson-Kanu zdobył gola i publiczność ponownie poderwała się w ekstatycznym okrzyku. Niesamowita końcówka i remis 3:3.











