Norwich City pokonało na własnym stadionie Sunderland Steve’a Bruce’a 2:1. Ekipa prowadzona przez Paula Lamberta przeważała w spotkaniu i po dramatycznej końcówce mogła świętować pierwszą wygraną na własnym stadionie w tym sezonie. Do śmiechu na pewno nie jest trenerowi Sunderlandu, który musiał pogodzić się z trzecią porażką w tym sezonie.
Widzowie zgromadzeni we wtorek na Carrow Road mogli być świadkami strzelenia pierwszej bramki już w 6. minucie. Wtedy doskonałe prostopadłe podanie do Hoolahana posłał Leon Barnett. Napastnik „Kanarków” przejął futbolówkę i spróbował przelobować wychodzącego z bramki Mignoleta. Hoolahan przesadził jednak z siłą strzału i piłka wylądował daleko poza bramką Sunderlandu. Gospodarze nie zwalniali tempa i już kilkadziesiąt sekund później ładną akcję na lewym skrzydle przeprowadził Pilkington. Jego dośrodkowanie zostało jednak wyłapane przez golkipera „Czarnych Kotów”. Podopieczni Steve’a Bruce’a w odpowiedzi próbowali pokonać szyki obronne Norwich, przeprowadzając akcję środkiem pola. Głównym jej architektem był Craig Gardner.

Kolejną poważną akcję goście przeprowadzili w 28. minucie. Wtedy Sessegnon zgrał do Bendtnera, który ładnie przyjął piłkę i bez zastanowienia uderzył w bramkę strzeżoną przez Ruddy’ego. Bramkarz gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć. Chwilę później Ruddy musiał zatrzymać piłkę przed polem karnym. Wybiegł odważnie do futbolówki, na którą czekał również rozpędzony Morison. Znowu górą był bramkarz Sunderlandu. Chwilę później Mignolet skapitulował. Akcję, która przyniosła gola, stworzył Elliott Bennet, który wymienił przed polem karnym przeciwnika precyzyjne podanie i wyłożył piłkę do nadbiegającego Barnetta, któremu nie pozostał nic oprócz umieszczenia piłki w bramce. Norwich prowadziło z „Czarnymi Kotami” 1:0 i do końca pierwszej połowy nie utrzymało ten wynik.
Początek drugiej połowy przyniósł kibicom zgromadzonym na stadionie Carrow Road kolejny powód do radości. Prowadzenie Norwich podwyższył w 48. minucie Steve Morison. Dobrą pracę przy golu na lewym skrzydle wykonał Marc Tierney, który przedarł się przez obronę Sunderlandu i posłał w pole karne piękne dośrodkowanie, które wzorowo wykończył Morison. W 54. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Bennett. Piłka po jego uderzeniu minęła jednak bramkę Mignoleta. Dziewięć minut później, nieco przypadkowo, przed doskonałą szansą stanął Nicklas Bendtner. Duńczyk wykorzystał błąd Bradleya Johnsona w polu karnym i wyłuskał piłkę na szóstym metrze pola karnego. Oddał strzał, lecz zabrakło szczęścia i piłka minęła się zarówno z bramką, jak i zaskoczonym Johnem Ruddy’ym.
Po strzale wypożyczonego z Arsenalu napastnika Norwich pokusiło się o kolejną akcję. Ponownie jej budowniczym był Elliott Bennet, który doprowadzając piłkę do 20. metra, zdecydował się na mocny strzał. Bramkarz Sunderlandu nie próbował nawet łapać piłki po mocnym strzale i wybił ją na bok w stronę skraju pola karnego. Tam dobiegł do niej Russel Martin, lecz jego natychmiastowy strzał minął cel. W 69. minucie Ruddy interweniował przy strzale z główki wprowadzonego sekundy wcześniej Connora Wickhama. W 77. minucie meczu ponownie interweniować musiał bramkarz gospodarzy. Strzelał Devid Voughan. Kiedy wszystko wskazywało, że Norwich spokojnie dowiezie zadowalający wynik do końca spotkania, w 86. minucie padła bramka na 2:1. Strzelcem okazał się Kieran Richardson, który oddał mocny mierzony strzał z dystansu. Gracze Sunderlandu zwietrzyli szansę na remis i próbowali naciskać na zespół Paula Lamberta. Dopiero po pięciu minutach doliczonych przez sędziego Chrisa Foya „Kanarki” mogły cieszyć się z pierwszego zwycięstwa na własnym podwórku w obecnej kampanii.










