Od kilkunastu dni wiemy, kto pojedzie na mundial oraz kto ostatecznie nie znalazł się wśród ponad 700 zawodników powołanych na mistrzostwa świata. Wielu z nich musiało zrezygnować ze swoich biletów z powodu kontuzji tuż po tym. Prezentujemy jedenastkę największych przegranych i pechowców ostatnich tygodni, którzy mimo że ich państwa zakwalifikowały się na imprezę tego roku, ostatecznie na nią nie pojadą.
Jednym z największych przegranych tego sezonu jest bramkarz Realu Madryt, Diego Lopez. W La Lidze to on chronił dostępu do bramki „Galaktycznych”. Hiszpan przez długi czas radził sobie znakomicie, jednak jego drużyna w końcówce zwolniła i ostatecznie przegrała nie tylko z wielkim rywalem, FC Barcelona, ale również wrogiem zza miedzy – Atletico Madryt. Vicente del Bosque golkiperowi „Królewskich” wymierzył kolejny policzek. Nie powołał go na mistrzostwa świata. W jego miejsce wziął Ikera Casillasa, który w tym roku niemal grał w lidze. To z pewnością zabolało 32-latka, dla którego powołanie do kadry byłoby zwieńczeniem kariery (zagrał w niej raz, jednak możliwość wylotu do Brazylii byłaby dla niego czymś niesamowitym).
W naszej obronie występuje trzech defensorów. Pierwszym z nich jest lewy obrońca Borussii Dortmund, Marcel Schmelzer. Dlaczego 26-latek nie pojechał na brazylijskie stadiony? Trudno powiedzieć – wie o tym tylko Joachim Loew. Piłkarza z Magdeburga brak powołania musi boleć wyjątkowo przez to, że do kadry załapał się… Erik Durm. Dla 22-letniego gracza będzie to historyczna szansa. Były zawodnik FSV Mainz 05 dopiero rozpoczął swoją przygodę z Bundesligą. Robi to ze znakomitym skutkiem, skoro już teraz „wyciął” ze składu doświadczonego kolegę. Kolejnym „pokrzywdzonym” jest Miranda. Środkowemu obrońcy Atletico Madryt do pełni szczęścia zabrakło tak niewiele. Po triumfie w Primiera Division jedynie kilku minut zabrakło mu do zwycięstwa w elitarnych europejskich rozgrywkach. Siedmiokrotnemu reprezentantowi kraju brakło też nazwiska na liście Luisa Felipe Scolariego. My o nim nie zapominamy, tak jak pamiętamy o Danielu Carvajalu. Były zawodnik Bayeru Leverkusen przyzwoicie radzi sobie w hiszpańskiej lidze i wiele wskazywało na to, że w 23-ce się znajdzie. Ostatecznie Vicente del Bosque zrezygnował z niego i postawi na kogoś innego. Nie ma się jednak czym przejmować. 22-latek na grę w różnych mistrzostwach czas jeszcze będzie miał… Jeśli nie teraz w Brazylii, to za cztery lata w Rosji.
Wielkim przegranym ostatnich tygodni jest ofensywny pomocnik Bayernu Monachium, Franck Ribery. „Trójkolorowy” do końca walczył o powrót do zdrowia, jednak natury się nie oszuka. Ból w plecach nie mijał i ostatecznie „Człowiek z blizną” musiał zrezygnować z pomocy swoim kolegom na amerykańskim kontynencie. Czy będzie to duża strata dla piłkarskiej Francji? Stawiam to pod dużym znakiem zapytania. „Bawarczyk” z pewnością odegrałby dużą rolę w swojej kadrze, jednak jego egoizm bardzo często źle wpływa na całą drużynę. Strzelane przez niego fochy po raz kolejny mogłyby podzielić reprezentację, a Didier Deschamps tego zwyczajnie nie potrzebuje, więc jego absencję mógł przyjąć ze sporą ulgą.










