Kontuzja Arboledy to niepowtarzalna szansa dla Marcina Kamińskiego. To właśnie na młodym defensorze będzie się opierać defensywa „Kolejorza”.

To konsekwencja polityki transferowej, jaką obrał poznański klub. Lech zamierza stawiać na młodych, stąd też między innymi brak przedłużenia kontraktu z Bosackim. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie Kamiński zajmie miejsce na środku defensywy. Pierwszą alternatywą trenera Bakero jest przesunięcie na tę pozycję Wojtkowiaka, ale jego dubler na prawej stronie defensywy, Kikut, również doznał kontuzji.
– Kontuzja Arboledy jest nieszczęściem. W piłce jednak tak bywa, że nieszczęście jednych jest szansą dla innych. Z pewnością absencja Manuela stwarza mi okazję do częstszej gry i liczę, że będę miał możliwość pokazania na co mnie stać. Ja na pewno jestem gotowy do tego, by grać w pierwszym składzie, ale decyzja należy oczywiście do trenera. Podchodzę do tego spokojnie i na razie na nic się nie nastawiam – skomentował Kamiński.











