Lech Poznań nie przegrał piątego meczu z rzędu na własnym boisku. Jednak mimo licznych sytuacji nie zdołał pokonać najsłabszej drużyny w lidze. Jak na ten wynik zapatrują się zawodnicy Mariusza Rumaka?
Kibice będący w sobotę na Stadionie Miejskim w Poznaniu mogli przeżywać deja vu. Lech Poznań zagrał podobnie jak z Polonią Warszawa, tyle że tym razem nie przegrał. Znów jednak pierwsza połowa w wykonaniu poznaniaków była fatalna, a w drugiej odsłonie, mimo licznych szans, nie udało się strzelić bramki.

– Nie mówmy o tym wyniku jak o porażce. W jakimś mały stopniu jest to przełamanie, bo nie przegraliśmy piątego meczu z rzędu. Mamy remis, stąd mały plusik po naszej stronie. Szkoda tego spotkania, szkoda tych wszystkich sytuacji, które mieliśmy. O ile w drugiej połowie nasza gra nie wyglądała źle, to pierwszą znowu przespaliśmy. Nie załamujemy się, jeszcze jest tyle spotkań i zwycięstwa u siebie na pewno przyjdą – mówi Hubert Wołąkiewicz.
Podobnie mecz ocenia jego młodszy kolega z formacji defensywnej – Marcin Kamiński.
– Nie możemy się cieszyć, bo ten remis boli. Aczkolwiek Bełchatów miał swoje sytuacje. My znowu mieliśmy poprzeczki i momenty dogodniejsze niż te w przegranym meczu z Polonią Warszawa. Niestety nie potrafiliśmy strzelić. Pracujemy na treningach nad skutecznością, ale w meczach cały czas nam jej jeszcze brakuje. Często na własnym boisku sytuacja wygląda tak, że gramy słabo w pierwszej połowie, dopiero druga wygląda tak, jak powinna. Nie wiem, z czego to wynika, ale musimy to zmienić – opowiada Kamiński.
Najbliższy mecz Lech rozegra na wyjeździe w Szczecinie z miejscową Pogonią. Przełamać się w Poznaniu będzie miał szansę dopiero piątego kwietnia, kiedy to na Bułgarską przyjedzie Lechia Gdańsk.
Fotogaleria z meczu Lech – GKS tutaj.











