Grasz w eliminacjach mistrzostw świata. Gdy w swojej stosunkowo mocnej grupie, jak na afrykańskie realia, deklasujesz Libię, Kongo i Togo, a potem gładko pokonujesz Tunezję, to możesz liczyć na pojechanie na mundial. W momencie losowania modlisz się, żeby nie trafić do silnej grupy. „Byle nie trafić na Brazylię czy Hiszpanię” – myślisz. W końcu jednak trafiasz na gospodarza, Chorwację i Meksyk. Wiesz, że twoja przygoda dopiero się zacznie, ale skończy się zapewne równie szybko. Znowu…Tak samo jak cztery lata temu…
Był rok 2010. Kamerun trafia do trudnej grupy E. Na boiskach w RPA zagrał z Danią, Japonią i Holandią. Wszystkie trzy spotkania przegrał i kończy turniej z jedynie dwoma strzelonymi golami (bilans: -3). To doświadczenie z pewnością wiele nauczyło „Nieposkromione Lwy”. Pytanie czy udało się wyciągnąć odpowiednie wnioski, które przydadzą się tego lata. Lata, które nie będzie dużo łatwiejsze. Los znowu ich skrzywdził, łącząc ich z „Canarinhos”, Meksykiem i Chorwacją. Mission impossible?
Ciężko powiedzieć, by ta afrykańska drużyna grała w stylu klubów z lig „Czarnego Lądu”. Można to szybko zauważyć, spoglądając na kadrę tego czy innego kraju. Z miejscowych rozgrywek powołani są (choć jest to dopiero skład do okrojenia) tylko dwaj zawodnicy. Z jednego klubu – Coton Sport FC. Ekipa, która od 2001 roku z trzema rocznymi przerwami dominuje w Elite One, w tej chwili ma duet przedstawicieli w kadrze. 22-letni Loic Feudjou i 21-letni Cedric Djeugoue najprawdopodobniej przed 14 czerwca zostaną wysłani z powrotem do domu i nie zdążą posmakować atmosfery wielkiego mundialu w mekce światowej piłki – Brazylii. Reprezentacja ogranicza się raczej do korzystania z piłkarzy z europejskim doświadczeniem. Świadczą o tym nazwiska znane każdemu fanowi „kopanej” – Samuel Eto’o, Alex Song, Nicolas N’Koulou czy nieco mniej znani Maxim Choupo-Moting czy Joel Matip mają zapewnić, że 50 drużyna rankingu FIFA nie będzie tylko tłem dla orkiestr bardziej doświadczonych dyrygentów.
Ciężko rozprawiać nad szansami tej drużyny, opierając się tylko na przypuszczeniach, jak będzie wyglądała oficjalna 23 powołanych na piłkarskie święto. Wydawać się jednak może, że pewniakiem do bronienia dostępu do bramki może być Charles Itandje. Najbardziej doświadczony pod kątem reprezentacji golkiper skorzystać powinien z pomocy N’Koulou, Chedjou, Assou-Ekoto i być może Nounkeu. Prym w rozgrywaniu piłki powinien wieść kwartet Makoun-Mbia-Song-Matip, którzy dostarczać będą piłki do doświadczonego duetu Idrissou-Eto’o. O tym ostatnim piszemy szerzej nieco niżej. Wszak napastnik Chelsea, mimo tego, że ma swój wiek, i tak będzie tym kłem z paszczy lwa, który najdotkliwiej będzie się wbijał w ciało rywali.
Nie zmienia to jednak faktu, że niemal wszyscy bukmacherzy za samo wyjście z grupy przez Kamerun płacić będą pięciokrotność każdej postawionej złotówki, a kurs na zajęcie pierwszego miejsca przez Afrykańczyków wynosi 25 do 1. Dobitne wskazanie na to, że nawet pomimo wielkich niespodzianek na mundialach ciężko uwierzyć, że jest to zespół, który jest w stanie zdetronizować europejsko-amerykańskie trio. Nawet z Samuelem Eto’o w najwyższej formie!












