Już dziś w nocy, reprezentacja Stanów Zjednoczonych rozpoczyna ostatni etap przygotowań przed afrykańskim mundialem. Jako pierwsi, formę The Yanks sprawdzą nasi południowi sąsiedzi, Czesi.
Drużyna Boba Bradleya, od kilku dni przygotowuje się w East Hartford w stanie Connecticut, gdzie mieści się dosyć znany w USA ośrodek piłkarski. Mecz z reprezentacją Czech zostanie rozegrany na mieszczącym 40 tys. kibiców, Rentschler Field.
We wczorajszej konferencji prasowej uczestniczył Landon Donovan, weteran jeśli chodzi o występy w kadrze (120 występów i 42 gole). Odniósł się on do zgrupowania kadry, które może zaważyć o wyborze 23-osobowej kadry. Najbardziej zacięta walka o bilet do RPA stoczy się na pozycji napastnika. O dwa miejsca walczyć będą: Edson Buddle, Herculez Gomez, Robbie Findley oraz Eddie Johnson, który ostatnio nabawił się kontuzji ścięgna uda.
– W ostatnim tygodniu nabraliśmy do siebie zaufania jeśli chodzi o nasz ofensywny styl gry. Myślę, że wszyscy zawodnicy, którzy wejdą do drużyny, pracowali dość dobrze, może nawet lepiej, niż tego od nich oczekiwano. Z każdym tutaj gra mi się dobrze, więc decyzja należy do trenera. Moim zdaniem, jako drużyna jesteśmy już zgrani, ale naszą formę oczywiście zweryfikuje boisko – powiedział Donovan.
Nie omieszkano też zapytać o poprzednie starcie z reprezentacją Czech. W fazie grupowej mistrzostw świata w 2006 roku, Amerykanie polegli aż 0:3.
– Nie był to najprzyjemniejszy moment w mojej karierze. Już po pięciu minutach straciliśmy gola i musieliśmy ich gonić, co nie było takie łatwe i ostatecznie skończyło się porażką. Wtedy, Czesi byli jedną z lepszych drużyn na mundialu. Teraz liczymy na równie zacięte widowisko. Prawda jest taka, że jeśli nie grasz sparingu z jednym z uczestników tegorocznych mistrzostw, niewiele jest drużyn lepszych od reprezentacji Czech – wychwalał najbliższego rywala Landon Donovan.
Spotkanie USA – Czechy odbędzie się o godz. 2:00 w nocy z wtorku na środę czasu polskiego.










