Mecze Juventusu z Milanem od lat należą do absolutnych klasyków. Zespoły z Turynu i Mediolanu rozgrywały w przeszłości fantastyczne batalie nie tylko w lidze, ale i krajowych oraz europejskich pucharach. Dziś, po pełnym emocji sezonie w Serie A, czas na kolejne starcie tych drużyn – tym razem w finale Coppa Italia. Dla Juventusu będzie to szansa na zgarnięcie podwójnej korony, a dla Milanu okazja na uratowanie sezonu.
Legendarny klasyk
Dotychczas w batalii dwóch najbardziej utytułowanych włoskich zespołów częściej górował Juventus. Ekipa z Turynu zwyciężała aż w 66 meczach z Milanem (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki), a poległa 48 razy. Wiele z tych spotkań pamiętamy do dziś, a szczególnie te rozegrane w ramach finałów krajowych i europejskich turniejów. W nich bilans Milanu nie wyglądu już tak źle – w czterech bataliach o puchary mediolańczycy dwukrotnie okazywali się lepsi od Juventusu. A warto nadmienić, że aż trzy spośród tych rywalizacji zostały rozstrzygnięte dopiero po rzutach karnych.
Tak też było dwukrotnie w roku 2003, kiedy to oba zespoły spotkały się zarówno w finale Champions League, jak i w meczu o Superpuchar Włoch. W pierwszej batalii, tej o zdobycie Ligi Mistrzów, po regulaminowym czasie gry i dogrywce na tablicy wyników widniał rezultat 0:0, a rzuty karne były prawdziwym popisem golkiperów. Gianluigi Buffon obronił aż dwie „jedenastki”, lecz Nelson Dida okazał się jeszcze lepszy. Brazylijczyk „wyjął” strzały Trezegeut, Zalayety oraz Montero i w pięknym stylu zapewnił Milanowi triumf w Champions League.
Rzućmy więc okiem na serię rzutów karnych z tego finału. Aż się łezka kręci w oku…
W drugim finałowym starciu z sezonu 2002/2003 w regulaminowym czasie rywalizacji zespołów Carlo Ancelottiego i Marcelo Lippiego również nie padły bramki. Jednak już w pierwszej połowie dogrywki najpierw do siatki Juventusu trafił Andrea Pirlo, a minutę później na 1:1 wyrównał David Trezegeut. Tym razem w serii rzutów karnych gracze obu drużyn byli znacznie bardziej skuteczni, a o zwycięstwie zadecydowała jedna wybroniona „jedenastka”. Gianluigi Buffon wyciągnął strzał Cristiania Brocchiego (obecnego trenera Milanu) i na otarcie łez po przegranym finale Champions League zapewnił „Starej Damie” triumf w Supercoppa Italia.
To były czasy!
Czy dziś też czeka nas wielkie spotkanie?
Wspomniane finały odbyły się rzecz jasna za czasów świetności obu zespołów. W 2003 roku Juventus nie tylko dotarł do finału Champions League i wygrał Superpuchar Włoch, ale i triumfował w Serie A. Z kolei Milan, jak łatwo się domyślić, okazał się wówczas najlepszy w Coppa Italia, a już rok później przejął po Juventusie schedę w ligowych rozgrywkach. Dziś niestety sytuacja prezentuje się nieco inaczej i jedynie „Stara Dama” nawiązuje swymi wynikami do świetności sprzed kilkunastu lat.












