Już jutro czekają nas kolejne spotkania eliminacji do mistrzostw świata. Sprawa awansu na mundial do Brazylii wciąż jest otwarta dla niemal wszystkich drużyn. Andrzej Juskowiak odpowiedział nam na kilka pytań dotyczących meczu Polski z Ukrainą.
Z naszymi wschodnimi sąsiadami graliśmy pięciokrotnie w historii. Meczom tym nigdy nie towarzyszyła żadna specjalna otoczka, jednak czy będzie to spotkanie przyjaciół, którzy pół roku temu organizowali razem Euro?
Kibice (fot. Paweł Jakubowski / iGol.pl)
Wydaje mi się, że na boisku raczej nie. To, co się będzie działo na trybunach, to już inna sprawa. Natomiast jeśli chodzi o stawkę tego meczu, to zdajemy sobie sprawę, że dla nas zwycięstwo to nie tylko te trzy punkty, ale jakby eliminowanie przeciwnika do awansu na mistrzostwa świata w Brazylii, bo przy porażce Ukraińcy będą mieć już bardzo małe szanse, by włączyć się w walkę o czołowe miejsca w naszej grupie.
W wyniku kontuzji Tomasza Kuszczaka do kadry powołano Przemysława Tytonia. Czy jest to dobre posunięcie trenera Waldemara Fornalika, jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie świetne występy Łukasza Fabiańskiego, którego przy powołaniach pominięto?
No nie, bądźmy szczerzy. Świetny występ w meczu Ligi Mistrzów, w rewanżowym spotkaniu z Bayernem Monachium, to był jeden mecz o stawkę od bodajże 13 miesięcy Fabiańskiego. Wcześniej bronił w rezerwach, tak że to powołanie byłoby na wyrost i za wcześnie przy tym wszystkim, co w ostatnich miesiącach zrobił dla reprezentacji, zwłaszcza podczas mistrzostw Europy, Przemysław Tytoń. Myślę, że była to dobra, przemyślana decyzja trenera Fornalika.
Czy któreś powołania Pana zaskoczyły?
Nie. Tutaj mi się wydaje, że trener Fornalik jest konsekwentny. Od samego początku stawia na zawodników, którzy są w momencie, kiedy gramy mecz eliminacyjny czy towarzyski, w dobrej formie. Oczywiście tutaj jest wyjątek Salamona, którego w tej chwili trener chce porównać. Przede wszystkim jego formę, umiejętności, przydatność w reprezentacji na tle innych reprezentantów i prawdopodobnie w meczu z San Marino dostanie taką szansę, aby pokazać się w naszej reprezentacji. Wiemy, jakie są problemy. Wcześniej duży kłopot mieli trener Fornalik i Smuda, który narzekał przed mistrzostwami na brak konkurencji, jeśli chodzi o środkowych obrońców. Jeżeli jest taki zawodnik, który dostał się do Milanu, i prawdopodobnie nie jest to przypadek, to warto go sprawdzić.
Na ostatni mecz kadry w ramach eliminacji do MŚ 2014 powołano sześciu reprezentantów z ligi krajowej. Tym razem jest ich tylko czterech. Waldemar Fornalik woli stawiać na graczy z zagranicy, czy może poziom polskiej ekstraklasy jest zbyt niski?
Moim zdaniem selekcjonerowi jest wszystko jedno czy powołuje z zagranicy czy z naszej ligi. Mają być po prostu najlepsi w danym okresie. Kilku zawodników w ostatnim czasie wyjechało za granicę już w młodym wieku, więc wydaje się, że coraz mniej tych dobrych piłkarzy w naszej lidze. Ja muszę powiedzieć, że nie dziwię się, bo te pierwsze cztery kolejki w 2013 roku naszej ekstraklasy pokazały, że brakuje zawodników, którzy chociaż w trakcie jednego spotkania zaprezentowaliby wysoką, reprezentacyjną formę. I nie dziwię się absolutnie, że trener Fornalik sięga po sprawdzonych piłkarzy, którzy wcześniej też grali na niezłym poziomie w reprezentacji, a że grają za granicą, to jest akurat mniejszy problem.
Kto może stanowić o sile kadry „Biało-czerwonych” w meczach z Ukrainą i San Marino?
To jest wróżenie albo życzeniowa sprawa, bo może się okazać, że ktoś akurat w danym spotkaniu będzie miał zadania taktyczne właściwie pod siebie ustawione i będzie mógł się często znajdować pod bramką, będzie miał okazję, aby zdobyć gola. Ale myślę, że warto się znowu przyjrzeć, jak nasi, ci najlepsi w ostatnich tygodniach, się prezentowali i grali na wysokim poziomie, jak Lewandowski czy Błaszczykowski. Myślę, że to jest takie spotkanie, że to oni mogą grać pierwsze skrzypce. Nie będzie im łatwo, bo Ukraińcy wiedzą, kto teoretycznie może być w tym meczu najlepszym piłkarzem i może im najbardziej zagrozić, i zdobyć na przykład bramkę, więc nie będzie im łatwo. I ja też oczekuję, że oni trochę wezmą w takim spotkaniu ciężar odpowiedzialności na własne barki, a mają umiejętności do tego, aby nawet w pojedynkę rozstrzygnąć losy w tym meczu.
Robert Lewandowski ostatni raz wpisał się na listę strzelców w kadrze w czerwcu w słynnym meczu z Grecją. Kiedy możemy liczyć na przełamanie Polaka i czy będzie miało to duży wpływ na grę naszej kadry?
Na pewno wpływ będzie miało, jeżeli zdobędzie bramkę. Ja myślę, że to jest taki moment, że już powinien tę bramkę strzelić z różnych powodów. Pjatowa pokonał w meczu Ligi Mistrzów i ma go na rozkładzie. Poza tym, jeżeli będzie grał Rakicki, to tak jak z Pjatowem Robert bardzo dobrze sobie z nim radził w dwumeczu, więc właściwie wszystko przemawia za tym, że będzie mógł się przełamać w takim spotkaniu. Ważne jest, żebyśmy grali ofensywnie, żebyśmy stwarzali okazje, żeby on był blisko pola karnego, żeby nie wchodził gdzieś tam w okolice linii środkowej boiska. Wtedy jemu będzie łatwiej i my będziemy mieli większy pożytek z napastnika.
Na Stadionie Narodowym z anomaliami pogodowymi problemy już były. Obecnie nad Warszawą sypie śnieg. Czy mecz z Ukrainą powinien zostać rozegrany bez rozsuniętego dachu czy z rozsuniętym?
Nie, wydaje mi się, że już jest decyzja podjęta, że podczas tego spotkania dach będzie zamknięty. Jeżeli nic się nie wydarzy takiego, że będzie trzeba otworzyć dach z różnych przyczyn (że ten śnieg za ciężki i tak dalej), to trudno. Natomiast z tego co wiem, to murawa jest rewelacyjnie przygotowana, specjalnie na ten mecz gdzieś pod balonem hodowana i cięta, więc jest w tym momencie w rewelacyjnym stanie, więc nawet jeśli dach będzie otwarty, będzie dało się grać. I myślę, że już drugiego potopu nie będziemy fundować sobie ani piłkarzom i że będą na tyle mądre i rozsądne decyzje, że wybierze się odpowiedni wariant. A okazuje się, że jest tam tyle detali, które decydują o tym, czy dach ma być otwarty czy nie… I wydaje mi się, że procedury są już tak daleko posunięte, że najlepszy wariant będzie wybrany do tego, jakie warunki będą panowały w piątek.
Powiedzieliśmy o motorze napędowym naszej kadry, jednak ważne jest również to, kto będzie ciągnął swoją drużynę po drugiej stronie barykady? Dawniej mogliśmy mówić o Andriju Szewczence, jednak ten zrezygnował z gry w kadrze. Kto może być najważniejszą postacią po stronie Ukraińców?
W dalszym ciągu wydaje mi się, że będzie to doświadczony Tymoszczuk. Mnóstwo już spotkań w reprezentacji Ukrainy rozegrał. Może już szybkość nie ta, postrzeganie pewnych sytuacji nie to również, ale doświadczenie i to, że jest w takim klubie jak Bayern Monachium… Nie gra co tydzień, ale jest pierwszym, który wchodzi z ławki rezerwowych. W takim trudnym dla nich spotkaniu myślę, że to on będzie taką główną, planową postacią, która będzie dyrygowała tą linią pomocy. On będzie decydował, kiedy się odkryć, kiedy zaatakować, kiedy nie. Im bliżej naszej bramki, tym bardziej zawodnicy nie są w optymalnej dyspozycji. Trener szuka jakby optymalnego ustawienia. Zmienił w ostatnim meczu towarzyskim z Norwegią formację z 1-4-4-2 na 1-4-2-3-1, więc pokazuje, że ma jakiś pomysł na tę reprezentację, ale jednym napastnikiem próbuje na razie grać, tak jakby nie miał zaufania do dwóch snajperów, którzy nie powalają na kolana statystykami w ostatnich tygodniach czy miesiącach w lidze ukraińskiej.
O wynik w meczu z Ukrainą możemy się martwić, czego nie można powiedzieć o meczu z San Marino. Czy istnieje jednak jakieś ryzyko wpadki z outsiderem naszej grupy i czym może być spowodowane?
Nie, wydaje mi się, że to jest w tej chwili tak słaby przeciwnik. Nie powinniśmy mieć problemów z tym, żeby to spotkanie wygrać i to wysoko. Czasami rzeczywiście zdarzało się tak, że to drugie spotkanie było gdzieś w cieniu, ale to byli zawsze lepsi przeciwnicy i trudno było się skoncentrować, bo skoro o tym pierwszym meczu mówiło się bardzo dużo, media były skoncentrowane na jednym spotkaniu. Teraz widzę też taką tendencję, że nawet w mediach mówi się o dwumeczu od samego początku. Nawet ostatnio gdzieś przeczytałem, że to mecz z Ukrainą i San Marino. To też jest dobry znak, że cały czas w pamięci mamy też ten drugi mecz, też ważny. Bramki też mogą mieć szalenie ważne znaczenie później, w końcowym rozrachunku, więc warto to spotkanie wysoko wygrać i tutaj to już obojętne w jakim zestawieniu byśmy byli, przy kontuzjach ewentualnych podczas meczu z Ukrainą. Oby oczywiście ich nie było, ale jeśliby się takie wydarzyły, to mecz z San Marino po prostu trzeba wygrać.
Równie interesująco jak na Stadionie Narodowym będzie w Czarnogórze, gdzie tamtejsza reprezentacja podejmie Lwy Albionu. Jakie szanse w starciu z Anglią mają gospodarze? Czy nieobecność Garego Cahilla będzie miała jakiś wpływ na grę Anglii w tym spotkaniu?
Bardzo możliwe, że Anglicy mogą mieć problemy, ale to nie jest w tej chwili nasze zmartwienie. Ważne jest to, że my będziemy punktować. Anglicy zapewne zdobędą komplet punktów, ale musimy tutaj patrzeć na siebie najpierw i to, aby ograć Ukrainę u siebie i mieć teoretycznie jednego rywala mniej do awansu.
Trudno nie wspomnieć o spotkaniu Hiszpanii z Francją. Z jakim nastawieniem do meczu wyjdą obie drużyny? Kto Pana zdaniem jest faworytem tego spotkania?
Hiszpanie są raczej faworytem tego spotkania. Oni rzadko przegrywają w eliminacjach, grają u siebie i myślę, że powinni zainkasować trzy punkty, jednak Francuzi zanotowali duży progres w ostatnich latach po tej olbrzymiej wpadce na mistrzostwach świata w 2010 roku. Tutaj w tej chwili jest troszkę inny zespół i bardzo poważnie podchodzą nawet do meczów towarzyskich, ale nie sądzę, aby Hiszpanie zagrali jakoś spokojnie i pozwolili Francuzom wygrać czy nawet zremisować. Przegrali w jednym z ostatnich sparingów z Niemcami na własnym boisku. To też pokazuje, że ta reprezentacja jest jeszcze w budowie.
Już jutro czekają nas kolejne spotkania eliminacji do mistrzostw świata. Sprawa awansu na mundial do Brazylii wciąż jest otwarta dla niemal wszystkich drużyn. Andrzej Juskowiak odpowiedział nam na kilka pytań dotyczących meczu Polski z Ukrainą.
Z naszymi wschodnimi sąsiadami graliśmy pięciokrotnie w historii. Meczom tym nigdy nie towarzyszyła żadna specjalna otoczka, jednak czy będzie to spotkanie przyjaciół, którzy pół roku temu organizowali razem Euro?
Kibice (fot. Paweł Jakubowski / iGol.pl)
Wydaje mi się, że na boisku raczej nie. To, co się będzie działo na trybunach, to już inna sprawa. Natomiast jeśli chodzi o stawkę tego meczu, to zdajemy sobie sprawę, że dla nas zwycięstwo to nie tylko te trzy punkty, ale jakby eliminowanie przeciwnika do awansu na mistrzostwa świata w Brazylii, bo przy porażce Ukraińcy będą mieć już bardzo małe szanse, by włączyć się w walkę o czołowe miejsca w naszej grupie.
W wyniku kontuzji Tomasza Kuszczaka do kadry powołano Przemysława Tytonia. Czy jest to dobre posunięcie trenera Waldemara Fornalika, jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie świetne występy Łukasza Fabiańskiego, którego przy powołaniach pominięto?
No nie, bądźmy szczerzy. Świetny występ w meczu Ligi Mistrzów, w rewanżowym spotkaniu z Bayernem Monachium, to był jeden mecz o stawkę od bodajże 13 miesięcy Fabiańskiego. Wcześniej bronił w rezerwach, tak że to powołanie byłoby na wyrost i za wcześnie przy tym wszystkim, co w ostatnich miesiącach zrobił dla reprezentacji, zwłaszcza podczas mistrzostw Europy, Przemysław Tytoń. Myślę, że była to dobra, przemyślana decyzja trenera Fornalika.
Czy któreś powołania Pana zaskoczyły?
Nie. Tutaj mi się wydaje, że trener Fornalik jest konsekwentny. Od samego początku stawia na zawodników, którzy są w momencie, kiedy gramy mecz eliminacyjny czy towarzyski, w dobrej formie. Oczywiście tutaj jest wyjątek Salamona, którego w tej chwili trener chce porównać. Przede wszystkim jego formę, umiejętności, przydatność w reprezentacji na tle innych reprezentantów i prawdopodobnie w meczu z San Marino dostanie taką szansę, aby pokazać się w naszej reprezentacji. Wiemy, jakie są problemy. Wcześniej duży kłopot mieli trener Fornalik i Smuda, który narzekał przed mistrzostwami na brak konkurencji, jeśli chodzi o środkowych obrońców. Jeżeli jest taki zawodnik, który dostał się do Milanu, i prawdopodobnie nie jest to przypadek, to warto go sprawdzić.
Na ostatni mecz kadry w ramach eliminacji do MŚ 2014 powołano sześciu reprezentantów z ligi krajowej. Tym razem jest ich tylko czterech. Waldemar Fornalik woli stawiać na graczy z zagranicy, czy może poziom polskiej ekstraklasy jest zbyt niski?
Moim zdaniem selekcjonerowi jest wszystko jedno czy powołuje z zagranicy czy z naszej ligi. Mają być po prostu najlepsi w danym okresie. Kilku zawodników w ostatnim czasie wyjechało za granicę już w młodym wieku, więc wydaje się, że coraz mniej tych dobrych piłkarzy w naszej lidze. Ja muszę powiedzieć, że nie dziwię się, bo te pierwsze cztery kolejki w 2013 roku naszej ekstraklasy pokazały, że brakuje zawodników, którzy chociaż w trakcie jednego spotkania zaprezentowaliby wysoką, reprezentacyjną formę. I nie dziwię się absolutnie, że trener Fornalik sięga po sprawdzonych piłkarzy, którzy wcześniej też grali na niezłym poziomie w reprezentacji, a że grają za granicą, to jest akurat mniejszy problem.
Kto może stanowić o sile kadry „Biało-czerwonych” w meczach z Ukrainą i San Marino?
To jest wróżenie albo życzeniowa sprawa, bo może się okazać, że ktoś akurat w danym spotkaniu będzie miał zadania taktyczne właściwie pod siebie ustawione i będzie mógł się często znajdować pod bramką, będzie miał okazję, aby zdobyć gola. Ale myślę, że warto się znowu przyjrzeć, jak nasi, ci najlepsi w ostatnich tygodniach, się prezentowali i grali na wysokim poziomie, jak Lewandowski czy Błaszczykowski. Myślę, że to jest takie spotkanie, że to oni mogą grać pierwsze skrzypce. Nie będzie im łatwo, bo Ukraińcy wiedzą, kto teoretycznie może być w tym meczu najlepszym piłkarzem i może im najbardziej zagrozić, i zdobyć na przykład bramkę, więc nie będzie im łatwo. I ja też oczekuję, że oni trochę wezmą w takim spotkaniu ciężar odpowiedzialności na własne barki, a mają umiejętności do tego, aby nawet w pojedynkę rozstrzygnąć losy w tym meczu.
Robert Lewandowski ostatni raz wpisał się na listę strzelców w kadrze w czerwcu w słynnym meczu z Grecją. Kiedy możemy liczyć na przełamanie Polaka i czy będzie miało to duży wpływ na grę naszej kadry?
Na pewno wpływ będzie miało, jeżeli zdobędzie bramkę. Ja myślę, że to jest taki moment, że już powinien tę bramkę strzelić z różnych powodów. Pjatowa pokonał w meczu Ligi Mistrzów i ma go na rozkładzie. Poza tym, jeżeli będzie grał Rakicki, to tak jak z Pjatowem Robert bardzo dobrze sobie z nim radził w dwumeczu, więc właściwie wszystko przemawia za tym, że będzie mógł się przełamać w takim spotkaniu. Ważne jest, żebyśmy grali ofensywnie, żebyśmy stwarzali okazje, żeby on był blisko pola karnego, żeby nie wchodził gdzieś tam w okolice linii środkowej boiska. Wtedy jemu będzie łatwiej i my będziemy mieli większy pożytek z napastnika.
Na Stadionie Narodowym z anomaliami pogodowymi problemy już były. Obecnie nad Warszawą sypie śnieg. Czy mecz z Ukrainą powinien zostać rozegrany bez rozsuniętego dachu czy z rozsuniętym?
Nie, wydaje mi się, że już jest decyzja podjęta, że podczas tego spotkania dach będzie zamknięty. Jeżeli nic się nie wydarzy takiego, że będzie trzeba otworzyć dach z różnych przyczyn (że ten śnieg za ciężki i tak dalej), to trudno. Natomiast z tego co wiem, to murawa jest rewelacyjnie przygotowana, specjalnie na ten mecz gdzieś pod balonem hodowana i cięta, więc jest w tym momencie w rewelacyjnym stanie, więc nawet jeśli dach będzie otwarty, będzie dało się grać. I myślę, że już drugiego potopu nie będziemy fundować sobie ani piłkarzom i że będą na tyle mądre i rozsądne decyzje, że wybierze się odpowiedni wariant. A okazuje się, że jest tam tyle detali, które decydują o tym, czy dach ma być otwarty czy nie… I wydaje mi się, że procedury są już tak daleko posunięte, że najlepszy wariant będzie wybrany do tego, jakie warunki będą panowały w piątek.
Powiedzieliśmy o motorze napędowym naszej kadry, jednak ważne jest również to, kto będzie ciągnął swoją drużynę po drugiej stronie barykady? Dawniej mogliśmy mówić o Andriju Szewczence, jednak ten zrezygnował z gry w kadrze. Kto może być najważniejszą postacią po stronie Ukraińców?
W dalszym ciągu wydaje mi się, że będzie to doświadczony Tymoszczuk. Mnóstwo już spotkań w reprezentacji Ukrainy rozegrał. Może już szybkość nie ta, postrzeganie pewnych sytuacji nie to również, ale doświadczenie i to, że jest w takim klubie jak Bayern Monachium… Nie gra co tydzień, ale jest pierwszym, który wchodzi z ławki rezerwowych. W takim trudnym dla nich spotkaniu myślę, że to on będzie taką główną, planową postacią, która będzie dyrygowała tą linią pomocy. On będzie decydował, kiedy się odkryć, kiedy zaatakować, kiedy nie. Im bliżej naszej bramki, tym bardziej zawodnicy nie są w optymalnej dyspozycji. Trener szuka jakby optymalnego ustawienia. Zmienił w ostatnim meczu towarzyskim z Norwegią formację z 1-4-4-2 na 1-4-2-3-1, więc pokazuje, że ma jakiś pomysł na tę reprezentację, ale jednym napastnikiem próbuje na razie grać, tak jakby nie miał zaufania do dwóch snajperów, którzy nie powalają na kolana statystykami w ostatnich tygodniach czy miesiącach w lidze ukraińskiej.
O wynik w meczu z Ukrainą możemy się martwić, czego nie można powiedzieć o meczu z San Marino. Czy istnieje jednak jakieś ryzyko wpadki z outsiderem naszej grupy i czym może być spowodowane?
Nie, wydaje mi się, że to jest w tej chwili tak słaby przeciwnik. Nie powinniśmy mieć problemów z tym, żeby to spotkanie wygrać i to wysoko. Czasami rzeczywiście zdarzało się tak, że to drugie spotkanie było gdzieś w cieniu, ale to byli zawsze lepsi przeciwnicy i trudno było się skoncentrować, bo skoro o tym pierwszym meczu mówiło się bardzo dużo, media były skoncentrowane na jednym spotkaniu. Teraz widzę też taką tendencję, że nawet w mediach mówi się o dwumeczu od samego początku. Nawet ostatnio gdzieś przeczytałem, że to mecz z Ukrainą i San Marino. To też jest dobry znak, że cały czas w pamięci mamy też ten drugi mecz, też ważny. Bramki też mogą mieć szalenie ważne znaczenie później, w końcowym rozrachunku, więc warto to spotkanie wysoko wygrać i tutaj to już obojętne w jakim zestawieniu byśmy byli, przy kontuzjach ewentualnych podczas meczu z Ukrainą. Oby oczywiście ich nie było, ale jeśliby się takie wydarzyły, to mecz z San Marino po prostu trzeba wygrać.
Równie interesująco jak na Stadionie Narodowym będzie w Czarnogórze, gdzie tamtejsza reprezentacja podejmie Lwy Albionu. Jakie szanse w starciu z Anglią mają gospodarze? Czy nieobecność Garego Cahilla będzie miała jakiś wpływ na grę Anglii w tym spotkaniu?
Bardzo możliwe, że Anglicy mogą mieć problemy, ale to nie jest w tej chwili nasze zmartwienie. Ważne jest to, że my będziemy punktować. Anglicy zapewne zdobędą komplet punktów, ale musimy tutaj patrzeć na siebie najpierw i to, aby ograć Ukrainę u siebie i mieć teoretycznie jednego rywala mniej do awansu.
Trudno nie wspomnieć o spotkaniu Hiszpanii z Francją. Z jakim nastawieniem do meczu wyjdą obie drużyny? Kto Pana zdaniem jest faworytem tego spotkania?
Hiszpanie są raczej faworytem tego spotkania. Oni rzadko przegrywają w eliminacjach, grają u siebie i myślę, że powinni zainkasować trzy punkty, jednak Francuzi zanotowali duży progres w ostatnich latach po tej olbrzymiej wpadce na mistrzostwach świata w 2010 roku. Tutaj w tej chwili jest troszkę inny zespół i bardzo poważnie podchodzą nawet do meczów towarzyskich, ale nie sądzę, aby Hiszpanie zagrali jakoś spokojnie i pozwolili Francuzom wygrać czy nawet zremisować. Przegrali w jednym z ostatnich sparingów z Niemcami na własnym boisku. To też pokazuje, że ta reprezentacja jest jeszcze w budowie.