O’Shea swoją decyzję ogłosił 30 kwietnia, czyli w dniu swoich 38. urodzin. Informację potwierdził klub Irlandczyka, Reading FC. W niedzielę „The Royals” zmierzą się na własnym stadionie z Birmingham City. Będzie to ostatni mecz O’Shea’a w jego bogatej w trofea karierze piłkarskiej.
Diabelska wszechstronność
John Francis O’Shea przyszedł na świat 30 kwietnia 1981 roku w irlandzkim Waterford. W tym samym mieście rozpoczął swoją przygodę z futbolem. Jego pierwszym klubem był Ferrybank AFC. Podczas występów w juniorach innej lokalnej drużyny Waterford Bohemians został dostrzeżony przez skautów Manchesteru United. Mając niespełna 18 lat, O’Shea przeniósł się na Old Trafford. W zespole sir Alexa Fergusona zadebiutował 13 października 1999 r. w meczu Pucharu Ligi z Aston Villą.
Jednak początki Irlandczyka w ekipie „Czerwonych Diabłów” nie były łatwe. Pomimo znakomitych warunków fizycznych (191 cm wzrostu) nie miał szans w rywalizacji o miejsce w składzie ze znacznie bardziej doświadczonymi kolegami. Większość spotkań rozgrywał w drużynie U-23. Konieczne zatem było odejście na wypożyczenie. Irlandczyk zaliczył krótkie epizody w grającym wówczas na trzecim poziomie rozgrywkowym Bournemouth oraz belgijskim Royal Antwerp.
Po powrocie do macierzystego klubu O’Shea zaczął stopniowo budować swoją pozycję w zespole. Jego postępy zauważył sir Alex Ferguson, który coraz śmielej stawiał na młodego defensora. Irlandczyka wyróżniała uniwersalność – z powodzeniem mógł występować na każdej pozycji w obronie oraz jako defensywny pomocnik. Szczególnie udany dla Johna był sezon 2003/2004. Był to okres, w którym za niestawienie się na kontroli antydopingowej zawieszono Rio Ferdinanda.
23-letni O’Shea zajął miejsce reprezentanta Anglii na środku obrony i znacząco przyczynił się do wygrania przez „Czerwone Diabły” krajowego pucharu. Równie udana dla niego była następna kampania. Pomimo słabej dyspozycji United Irlandczyk rozgrywał przyzwoity sezon. Wtedy też strzelił przepięknego gola w meczu z Arsenalem.











