Joel Pereira jest jednym z piłkarzy Lecha Poznań, który w tym sezonie powrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Odrodzenie prawego obrońcy jest szczególnie spektakularne, bo Portugalczyk stał się kluczową postacią ofensywy „Kolejorza”. Co wymyślił dla niego Niels Frederiksen? I czy można uznać go za piłkarza, który najbardziej przerósł oczekiwania kibiców?
Portugalski prawy obrońca Lecha Poznań rozegrał w tym sezonie komplet minut. Zanotował przy tym trzy asysty, w tym dwie w meczu z Jagiellonią Białystok. Na dodatek w ofensywie „Kolejorza” jest absolutnie podstawową postacią, na której opiera się gra poznańskiego zespołu. Patrząc na całość dotychczasowej przygody obrońcy w Poznaniu, taka sytuacja nie może dziwić. Przez trzy lata Pereira zdążył wyrobić sobie solidną markę. Teza mówiąca, że jego dośrodkowania są najlepsze w polskiej lidze, nie byłaby zbyt kontrowersyjna. Joel Pereira po raz kolejny udowadnia, że może być gwiazdą PKO BP Ekstraklasy.
Niels Frederiksen, widząc potencjał ofensywny tego piłkarza, stworzył system, w którym Portugalczyk może uwypuklić swoje atuty. Jest to całkowicie naturalna kolej rzeczy, ponieważ Pereira był jednym z architektów świetnej przygody „Kolejorza” w Lidze Konferencji Europy, a mistrzostwo Polski w 2022 roku również było zdobyte przy jego bardzo dużym udziale. Ale po gorszym okresie za kadencji Mariusza Rumaka, wobec pozycji Portugalczyka na boisku pojawiły się wątpliwości. Niels Frederiksen okazał się jednak specjalistą od ich rozwiewania.
Joel Pereira jest kolejnym zawodnikiem poznańskiego zespołu, na którego duński trener ma pomysł oraz kolejnym, którego zdołał przywrócić do odpowiedniej dyspozycji. Efekty tych indywidualnych przemian widać na boisku. Tak naprawdę wcale nie musiało tak być, ponieważ portugalski prawy obrońca od początku był bohaterem raczej nieoczywistym.
Zmiennik Alana Czerwińskiego
Z perspektywy ostatnich trzech lat słowa mówiące, że Joel Pereira przychodził do „Kolejorza” jako uzupełnienie składu, brzmią komicznie. Pewne miejsce w wyjściowej jedenastce miał mieć Alan Czerwiński. A teraz Polak po odejściu z Lecha jest rezerwowym w GKS-ie Katowice, a Portugalczyk to gwiazda PKO BP Ekstraklasy. W 2021 roku realia były zupełnie inne. „Kolejorz” zakończył sezon na kompromitującym 11. miejscu w tabeli, a na horyzoncie coraz wyraźniejsze były obchody setnych urodzin klubu. Kibice domagali się od działaczy wzmocnień. Prawy obrońca, który nie poradził sobie w lidze cypryjskiej, a w Portugalii nie notował dobrych liczb, zdecydowanie nie był kimś, na kogo liczyli poznańscy fani.











