Wielu polskich piłkarzy marzy o wyjeździe za granicę. Jednym z upragnionych kierunków jest Wielka Brytania. Czasami zdarzają się transfery w drugą stronę. Jednym z takich przypadków jest Joe Dearman, który postanowił sprawdzić się w trzecioligowym Lewarcie Lubartów. 19-letni Anglik opowiedział nam o swojej juniorskiej karierze oraz motywach przyjazdu do Polski.
Joe Dearman urodził się 25 października 2001 roku. Jest byłym zawodnikiem Tottenhamu Hotspur i Cambridge United. Od początku lutego reprezentuje Lewart Lubartów.
Pierwsze pytanie – dlaczego Polska? Dlaczego Lubartów?
Wielu moich przyjaciół aktualnie gra w Polsce. Chodzili ze mną do szkoły, kiedy ja grałem w Anglii. Reprezentująca mnie agencja Football Passion powiedziała mi: „Jeśli chcesz, możesz pojechać do Polski. Możesz trafić do trzeciej ligi, pójść na testy do kilku klubów”. Przyjechałem tu w styczniu. Pierwszy klub to była Avia Świdnik, całkiem w porządku. Drugi to ŁKS Łagów. Jednak Lewart Lubartów był najbardziej zainteresowany. Trener powiedział: „masz tydzień, trenuj dobrze”. W szatni była dobra atmosfera. Zagraliśmy mecz, strzeliłem bramkę i zaoferowano mi kontrakt.
Słyszałeś coś o Lubartowie przed podpisaniem umowy?
Niewiele, jeśli mam być szczery. Słyszałem o jednej lokalnej drużynie z Lublina, gdzie obecnie mieszkam.
Czy kiedykolwiek oglądałeś ekstraklasę lub reprezentację Polski?
Kilka razy oglądałem reprezentację Polski. Macie wielu dobrych piłkarzy – Lewandowskiego, Zielińskiego, Błaszczykowskiego, Piszczka, Bednarka, który gra w Southampton.
Czy miałeś myśli typu: „O mój Boże! Co ja w ogóle robię w tym miejscu, w tym kraju?”
Tak. Ten śnieg, ogromny mróz… ale to też duża szansa. Widzisz, jak to wygląda. Będę musiał się przyzwyczaić. (śmiech)
Pierwsze wrażenie. Które miejsce jest dla Ciebie bardziej komfortowe – mały Lubartów czy duży Londyn?
Bardzo lubię Lublin. To jest przyjemne, mniejsze miasto. Możesz spokojnie sobie wyjść, ludzie są bardzo mili, przywitali mnie serdecznie. Ale moim domem jest Enfield, Londyn.










