Ludzie z cienia – tak często określa się asystentów, którzy pracują u boku wielkich menedżerów. Kimś takim z pewnością jest Joao Sacramento, który był jednym z pierwszych „nabytków” Jose Mourinho w Tottenhamie. Kim jest ta postać i dlaczego ktoś taki jak Mourinho zdecydował się na człowieka młodszego niż kilku jego piłkarzy?
Asystenci są często prawą ręką i przedłużeniem myśli wielu wielkich szkoleniowców. Nie inaczej jest w Tottenhamie, gdzie 30-letni Joao Sacramento z miejsca stał się człowiekiem numer dwa.
Sylwetka Sacramento jest łudząco podobna do swojego mistrza. Tak samo bowiem jak Jose Mourinho, Sacramento dość szybko zdał sobie sprawę z tego, że świata jako aktywny piłkarz raczej nie zawojuje. Zamiast tego, Portugalczyk wbrew swoim rodzicom opuścił ojczysty kraj i udał się do Walii, gdzie ukończył podyplomowe studia trenerskie oraz licencję UEFA B. I tam też zaczęła kiełkować jego przygoda z wielką piłką. Jeszcze bowiem jako student, Sacramento nawiązał kontakt z Mourinho w dość nietypowy sposób – listownie.
Sacramento napisał wtedy po raz pierwszy do Mourinho załączając efekty swojej pracy. W liście znajdowała się analiza taktyki i filozofii wówczas już dwukrotnego zwycięzcy Ligi Mistrzów. To, czym wtedy wzbudził sobie szczególne zainteresowaniu u swojego mistrza, to szeroka rozpiska na temat „taktycznej periodyzacji”, czyli konceptu zakładającego łączenie treningu siłowego z technicznym. Fakt, że Mourinho sam jest wielkim zwolennikiem tej koncepcji musiała wzbudzić między panami silną nić porozumienia.
Pierwsze kroki Sacramento i jego zmysł taktyczny
Oprócz sukcesów na walijskim polu akademickim, Sacramento wyróżniał się tam również na polu sportowym. Portugalczyk z powodzeniem pełnił rolę skauta dla uniwersyteckich drużyn. Już wtedy zauważono jego wielką obsesję na punkcie futbolu i jego przywiązanie do szczegółów. Dla przykładu, z usług Sacramento korzystali nawet m.in. Gary Speed, ówczesny selekcjoner reprezentacji Walii, a także walijski klub Cardiff City.
Tak o Sacramento wypowiadał się Steve Savage, odpowiedzialny za sekcję sportową na Uniwersytecie Południowej Walii:
Jego przywiązanie do detali jest przerażające. Potrafił usiąść i niestrudzenie szukać luk w systemie przeciwnika. Czasem robił po 16 godzin dziennie by tylko znaleźć sposób na pokonanie rywala. Steve Savage











