Niemcy już jako jeden z finalistów najbliższych mistrzostw Europy 2020 stają przed poważnym problemem, który wymaga poprawy. Posiadająca pokolenie niesamowicie uzdolnionych piłkarzy reprezentacja ma braki w środku obrony, a przecież to z silnej defensywy zawsze słynęli Niemcy.
Teraz jest jednak inaczej i na kilka miesięcy przed europejskim turniejem przed Joachimem Loewem nie lada wyzwanie. Selekcjoner reprezentacji Niemiec ma co prawda wielu zdolnych zawodników, lecz żaden z nich nie prezentuje poziomu godnego faworytów do zdobycia trofeum. Już męczarnie w grupie eliminacyjnej pokazały, że zespół nie jest gotowy na walkę o najwyższe cele. Zresztą Niemcy chyba nie do końca pozbierali się po mundialowej klęsce, a jednym z priorytetów będzie znalezienie odpowiedniej pary stoperów. Najgorsze jednak jest to, że część graczy albo nie prezentuje odpowiedniego poziomu, albo brakuje im doświadczenia, albo przytrafiły im się kontuzje.
Hummels i Boateng

Miała to być para na lata. Do niedawna klubowi koledzy mieli się zgrywać w Bayernie, a porozumienie między sobą przenosić na grę w reprezentacji. Zresztą cała defensywa miała być oparta na Bawarczykach. Za plecami Matsa Hummelsa i Jerome’a Boatenga stać miał wszak Manuel Neuer, a na jednym z boków bądź, jak się później okazało, w środku pomocy występować miał Joshua Kimmich. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie spadek formy Hummelsa i Boatenga. Obaj zawodnicy nie prezentują poziomu, do którego przyzwyczaili przed laty.
Hummels wrócił z podkulonym ogonem do Dortmundu, a i Boateng w Bayernie jest już bardziej przez zasiedzenie niż formę, jaką prezentuje. Pierwszy do dziś nie odbudował swojej formy w Borussii, o czym przekonał chociażby „Der Klassiker”, z którego 30-latka można zapamiętać z powodu gola samobójczego.

O Boatengu w ostatnim czasie więcej się mówiło w kontekście jego odejścia z Monachium, jednak żaden transfer do skutku nie doszedł. Zawodnik co prawda zbiera minuty w klubie, jest podstawowym zawodnikiem, ale jego grą mało kto się może zachwycać. Zresztą z obu graczy selekcjoner reprezentacji Niemiec zrezygnował tuż po nieudanych mistrzostwach. Mało też prawdopodobne, by któryś z nich wrócił do łask.
Kontuzja
Wydawać by się mogło, że Niemcom trafił się świetny zawodnik, który po części potrafiłby zastąpić jednego z dwóch wyżej wymienionych piłkarzy. Była to zresztą rzecz naturalna, że Niklas Suele po przejściu do Bayernu, w którym stał się podstawowym zawodnikiem, posadzi na ławce jednego z pary Boateng – Hummels.

Filar defensywy Bayernu zbierał dobre recenzje po swoich występach w barwach bawarskiego klubu, tak że liczono na to, że w reprezentacji Niemiec również wszystko będzie szło, jak należy. Rosły stoper oczywiście dzięki dobrym występom w klubie szybko zyskał uznanie w oczach selekcjonera, który zaczął na niego stawiać, aż w końcu stał się on podstawowym zawodnikiem reprezentacji. Jedynym problemem miał być dobór partnera dla niego. Może by się nawet udało stworzyć dobry blok obronny, jednak przeszkodziła w tym kontuzja.











