Krzysztof Piątek ma przed sobą trudny okres. Po nieudanej przygodzie w Milanie miał odbudować się w niemieckiej Hercie. Jednak Bruno Labbadia nie widzi go teraz w pierwszym składzie, a swoje zdolności snajperskie zaczął pokazywać Jhon Cordoba. Kim jest Kolumbijczyk i dlaczego stanowi tak poważne zagrożenie w kontekście regularnej gry Polaka w pierwszym składzie?
Jhon Cordoba urodził się w Istminie – małym kolumbijskim miasteczku. Jest synem byłego reprezentanta Kolumbii Manuela Acisclo Cordoby. To od niego zaraził się pasją do piłki nożnej. Początkowo grał ze swoimi kolegami na ulicy. Mimo że jest synem piłkarza, to bieda nie była mu obca. – Ubóstwo można zobaczyć w każdym miejscu mojego miasta – mówił wówczas Cordoba w jednym z wywiadów.
Od małego namawiał ojca, żeby ten pozwolił mu opuścić rodzinne miasto. Koniec końców kilkunastoletni Jhon wyjechał z rodzinnego miasta do Medellin – drugiej pod względem wielkości metropolii w Kolumbii. Tam szkolił się w lokalnej akademii, a po krótkim okresie nauki zadebiutował w okolicznym, aczkolwiek naprawdę mocnym jak na lokalne warunki Envigado. Miał wtedy 17 lat. Następne dobre występy przeciwko lokalnym gigantom zaowocowały zainteresowaniem zagranicznych klubów.
Z Meksyku do Hiszpanii
W 2012 r. Cordoba trafił do Meksyku. Tam został wypatrzony przez Espanyol. Klub z Barcelony zdecydował się wypożyczyć młodego zawodnika na jakiś czas. Było to o tyle ciekawe, że Kolumbijczyk nie miał wówczas zbyt dobrych statystyk. Chapias FC wypożyczyło go bez zbędnych wątpliwości. Ponadto zgodziło się na klauzulę, która pozwalała na wykup młodego zawodnika za 3,5 mln euro.
Cordoba zadebiutował w Europie podczas październikowego meczu z Levante. Pierwszą bramkę strzelił w listopadzie w trakcie przegranego 1:2 meczu z Realem Sociedad. Przez cały sezon odważnie walczył o pierwszy skład, jednak ostatecznie nie zdołał się wkupić w łaski włodarzy katalońskiego klubu. Jednak Kolumbijczyk nie musiał na długo wyjeżdżać z Hiszpanii, zainteresowała się nim bowiem Granada, która szukała wzmocnień przed kolejną walką o utrzymanie. Ostatecznie wykupiła piłkarza za niecałe 2 mln euro.
W Granadzie Cordoba kariery też nie zrobił. Grał dużo bardziej regularnie, ale nie ma co się oszukiwać – pięć bramek w 28 meczach nie jest żadnym wyczynem. Gdy Mainz zdecydowało się zawalczyć o 22-letniego piłkarza, to Granada dość chętnie go wypożyczyła. Zapewniła klubowi z Moguncji opcję wykupu.
Praca w Niemczech
W Niemczech polubiono Kolumbijczyka. Z reguły gra on w ataku przez całe 90 minut. Statystyki nie powalały na kolana, ale gracz dobrze dostosował się do stylu gry Mainz prowadzonego przez Martina Schmidta. I to mimo początkowych kontuzji, które uniemożliwiały mu grę. – Jestem bardzo wdzięczny trenerowi, ale także personelowi i kolegom z zespołu za to, że okazali mi tyle cierpliwości i zaufali mi. Cieszę się, że mogę teraz odpłacić się za ich wiarę – przyznał w jednej z Cordoba.










