Mecz 27. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Polonią Bytom a Górnikiem Zabrze zakończył się zwycięstwem gości 2:1. Obydwie bramki zdobył Robert Jeż, jedną z nich strzelając w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry.
Pierwszy kwadrans rywalizacji przebiegł pod delikatne dyktando gości, którzy częściej utrzymywali się przy piłce. Mimo to zabrzanie nie potrafili w odpowiednim momencie przenieść gry w pole karne, stąd w sytuacjach bramkowych nie przeważali. Po niemal 20 minutach groźnie zrobiło się w polu karnym Juszczyka, kiedy Bonin zdecydował się na dośrodkowanie, które zmierzało wprost w okienko. Na szczęście dla gospodarzy, były bramkarz Wisły poradził sobie z zagrożeniem, ratując swój zespół od straty bramki.

Znakomitą okazję stworzyli sobie gospodarze w 33. minucie, kiedy Barcik w efektowny sposób poradził sobie z Boninem, a następnie posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne. Piłka wylądowała na głowie Vascaka, jednak pomocnik Polonii musiał uznać wyższość Stachowiaka, który błysnął refleksem. Odpowiedzią gości był strzał Jeża, który huknął zza pola karnego, a futbolówka przywitała się ze słupkiem. Gdyby gracz Górnika lepiej przymierzył, Juszczyk nie miałby nic do powiedzenia.
Po zmianie stron jako pierwsi zaatakowali piłkarze Roberta Góralczyka, konstruując analogiczną sytuację do tej z pierwszej połowy. Kolejny raz z prawej strony świetną piłkę posłał Barcik, ponownie wprost na głowę Vascaka. Jak łatwo się domyśleć, Stachowiak wyszedł zwycięsko z tej sytuacji, zachowując nadal czyste konto.

Golkiper gości ponownie dał o sobie znać po niemal godzinie gry, kiedy na mocny z strzał z dystansu zdecydował się Matusiak. Stachowiak nie po raz pierwszy w tym meczu pokazał się z dobrej strony, broniąc uderzenie, które zmierzało wprost w okienko bramki. Niewykorzystane sytuacje Polonii zemściły się w końcu w 63. minucie, kiedy Magiera dośrodkował piłkę z lewego skrzydła, a Jeż zaskoczył Juszczyka płaskim strzałem.
O tym, że Blazej Vascak miał problemy z ustawieniem celownika, świadczy akcja z 76.minuty, w której pomocnik gospodarzy miał kolejną akcję do zdobycia wyrównania tym razem. Jednak po dośrodkowaniu Radzewicza Vascak strzelił nad poprzeczką. Niecałe dwie minuty później sytuacja wyrównała się, choć może nie ta kadrowa.












