11 października 2018 roku reprezentacja Polski rozegrała z Portugalią swój drugi mecz w Lidze Narodów. Wydarzenie o tyle głośne, że dwanaście lat temu pokonaliśmy Portugalczyków na słynnym Stadionie Śląskim 2:1. Teraz na zmodernizowanym obiekcie musieliśmy uznać wyższość przeciwnika. Jednak nie wszystko było jeszcze stracone, ponieważ legendarny obiekt gościł w niedzielę drużynę Italii. Niestety również Włosi zaserwowali nam bolesną lekcję pokory.
Jak to się dzieje, że gdy gra polska reprezentacja piłkarska, ludzie w natychmiastowym tempie wykupują bilety, by zasiąść na stadionie? Rezerwują miejsca w barach, knajpach, gdzie przy butelkach piwa oglądają ze znajomymi mecz. Umawiają się na domówkach przed telewizorami lub też w wyznaczonych miejskich strefach dla kibiców. Tylko po to, aby dopingować reprezentację. Niesamowite zjawisko, nad którym się nie zastanawiamy, a przecież dotyczy większości z nas. I nie jest tu mowa o mistrzostwach świata, które już niestety za nami.
Otóż 11 i 14 października 2018 roku o godzinie 20:45 seniorska kadra rozegrała swoje pierwsze mecze o punkty na nowym, zmodernizowanym Stadionie Śląskim. Jednak zanim przejdziemy do samych wydarzeń w Lidze Narodów, kilka słów o tym wspaniałym obiekcie.
Stadion Śląski powraca do żywych
Stadion Śląski to najbardziej rozpoznawalna świątynia polskiej piłki nożnej. Nic dziwnego, skoro przez wiele lat pełnił funkcję stadionu narodowego. Otwarty w 1956 roku na terenie parku Śląskiego w Chorzowie stał się jednym z największych obiektów sportowych w kraju. Odbywały się na nim między innymi zawody żużlowe, zawody lekkoatletyczne, jak również masowe koncerty muzyczne.

Jednak największym zainteresowaniem cieszyły się mecze polskiej reprezentacji piłkarskiej. Począwszy od 1956 roku, rozegrano na nim 55 meczów. Rekordy frekwencji sięgały nawet 100 000 widzów. Wygrywaliśmy z takimi potęgami, jak: ZSRR, Belgia, Holandia, NRD, Portugalia czy Anglia. To właśnie po zwycięstwie nad tą ostatnią brytyjskie media nadały mu przydomek „Kocioł Czarownic”. Z biegiem lat obiekt zaczęto na bieżąco modernizować. Aż do roku 2009, gdy nastąpił kolejny etap przebudowy, który z powodu wielkich szkód – w ciągu dwóch kolejnych lat – przyczynił się do zamknięcia stadionu.
Symbol Śląska wiele na tym stracił, w tym miano narodowego na rzecz nowego, powstałego w Warszawie. Ostatnim meczem, jaki na nim rozegrano, było przegrane spotkanie ze Słowacją w 2009 roku. Nikt nie wierzył w powrót legendy. Każdy spisywał na straty. Aż do 1 października 2017 roku, kiedy to otwarto całkowicie zmodernizowany, nowy monument. Na samo jego otwarcie przyszło ponad 100 000 ludzi chcących obejrzeć międzynarodową arenę, która pomimo trudności wróciła na sportową mapę naszego kraju. Już tydzień później rozegrano pierwszy mecz o punkty pomiędzy młodzieżowymi reprezentacjami Polski i Białorusi.















