W 9. kolejce T-Mobile Ekstraklasy w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała zadebiutował Ireneusz Jeleń. Jego drużyna przegrała u siebie z Lechią Gdańsk 2:3 po tym, jak straciła bramkę w doliczonym czasie gry. Były zawodnik Auxerre po meczu podzielił się swoimi wrażeniami.
Doświadczony napastnik przyznał, że pierwszy mecz od kilku lat w polskiej lidze nie wyszedł mu tak, jak by tego sobie życzył.
– Mój debiut nie wypadł za dobrze, głównie ze względu na ostateczny rezultat. Koledzy z drużyny dali z siebie wszystko, ale niestety zabrakło nam szczęścia. Traciliśmy bramki w pechowych okolicznościach i po takich golach jest bardzo trudno się podnieść – powiedział Ireneusz Jeleń.

Zespół z Podbeskidzia dwukrotnie zdołał doprowadzić do remisu. W 87. minucie na 2:2 wyrównał Fabian Pawela, lecz radość gospodarzy nie trwała zbyt długo. Jeleń uznał, że mimo wszystko wytrzymał trudy spotkania, choć początkowo obawiał się, czy będzie w stanie zagrać przez 90 minut.
– Gdy wyrównaliśmy na 2:2, mocno uwierzyłem w to, że możemy to spotkanie wygrać. Niestety, stało się inaczej. Zabrakło nam przede wszystkim pewności siebie, co było widoczne w pierwszej połowie. Zagraliśmy zbyt usztywnieni. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że powinniśmy zagrać na większym luzie, i to przyniosło efekty. Wychodząc na drugą część gry, wiedzieliśmy, że pada deszcz i trzeba próbować strzałów z dystansu. Niestety, ten atut wykorzystali przeciwnicy. Przed meczem troszeczkę się bałem, że mogę nie wytrzymać 90 minut. Trener pytał mnie w drugiej połowie, czy dam radę. Fizycznie jednak czuję się dobrze, choć brakuje mi rytmu meczowego. Z czasem powinienem go złapać.
Zapytany o kolejne spotkanie, 31-letni zawodnik wyraził nadzieję na dobry wynik. Przypomnijmy, że Zagłębie Lubin, z którym Podbeskidzie zmierzy się w najbliższej kolejce, odniosło ważne zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław i uciekło „Miedziowym” na trzy punkty.
– Kolejny mecz rozegramy w Lubinie z tamtejszym Zagłębiem. Ta drużyna jest w naszym zasięgu i mam nadzieję na komplet punktów.











