Podbeskidzie Bielsko-Biała w sobotnie popołudnie przegrało w Gliwicach z miejscowym Piastem 0:1. Drużyna dowodzona przez Marcina Sasala ma związku z tym po dwunastu ligowych spotkaniach zaledwie pięć oczek na koncie. Po meczu Ireneusz Jeleń deklarował, że zespół będzie chciał wywalczyć jak najwięcej punktów w ostatnich trzech tegorocznych kolejkach.
Niestety dla Was, nie udało się wygrać z Piastem.
Każdy mecz to dla nas walka o trzy punkty. O to, żeby wydostać się ze strefy spadkowej. Dzisiaj chcieliśmy wygrać. W pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji, z których powinniśmy przynajmniej jedną wykorzystać, i na pewno w drugiej połowie by się łatwiej grało. A tak niewykorzystane akcje się mszczą i Piast w drugiej połowie wykorzystał nasz błąd i strzelił bramkę.
Mieliście cztery sytuacje w pierwszej połowie. Co się stało, że jednak nie udało się tego upragnionego gola strzelić?

Nie wiem – może zabrakło wykończenia. Trudno powiedzieć. Ja mogę się odnieść do mojej sytuacji bramkowej, kiedy minąłem bramkarza i byłem przekonany, że mam przed sobą pustą bramkę. Oddałem strzał po ziemi. Jednak obrońca w ostatniej chwili wybił tę piłkę. Szkoda, bo gdybym wiedział, to strzeliłbym po górze i objęlibyśmy prowadzenie.
Wszyscy mówią, że Podbeskidzie ma Jelenia. Natomiast jeden zawodnik nie uczyni cudu na boisku.
Staramy się grać kolektywem. Nie tylko ja jestem na boisku. Drużyna musi wzajemnie sobie pomagać. Wiadomo, że chłopaki liczą na mnie, ale wiadomo, że samemu nie da się wygrać meczu. Musimy nawzajem sobie pomagać. Gdy wychodziłem po piłkę, to starałem się dogrywać do kolegów. Oni mieli sytuacje. Nie tylko ja, nie tylko Jeleń ma strzelać bramki. Gdybyśmy wykorzystali jedną z tych sytuacji, które mieliśmy w pierwszej połowie, to na pewno Piast miałby dziś naprawdę trudną przeprawę, żeby wygrać ten mecz.
Co teraz Pan czuje? Rozgoryczenie, żal…
Mamy mało punktów na koncie i reszta zespołów nam ucieka. Musimy sobie w szatni powiedzieć, o co walczymy, bo zostały trzy mecze i musimy w tych trzech spotkaniach zdobyć jak najwięcej punktów. Mam nadzieje, że w następnym meczu przeciwko Lechowi coś wpadnie do bramki.
Po dzisiejszym spotkaniu można powiedzieć, że Podbeskidzie dostało gwóźdź do trumny. Niełatwo będzie uratować ligę w Bielsku-Białej.
Mamy sześć punktów straty do Zagłębia, czyli do strefy zespołów, które są bezpieczne w ligowej tabeli. Mamy jednak przed sobą trzy ostatnie kolejki. Później runda wiosenna. Jest zatem jeszcze dużo meczów przed nami, więc spokojnie. Wiemy, że musimy w tej lidze zdobyć jak najwięcej punktów. Niestety, dzisiaj się nie udało, chociaż byliśmy tego blisko.











