Za nami 32. kolejka zmagań w naszej Ekstraklasie. Najważniejszą sprawą było wysokie zwycięstwo Wisły nad Pogonią i genialny mecz Pawła Brożka, piłkarza kolejki naszym (i nie tylko) zdaniem. Tym razem wyjątkowo w naszej jedenastce tylko jeden napastnik, bowiem reszta zbytnio nas nie rozpieszczała. Oto całe nasze zestawienie.
Bramkarz:
Pavels Steinbors (Górnik) – jeden z głównych bohaterów Wielkich Derbów Śląska. Przede wszystkim wybronił rzut karny i zaliczył kilka świetnych interwencji. Ruch mógł czuć się bezradny wobec takiej formy Łotysza.
Obrońcy:

Bartosz Rymaniak (Zagłębie) – Zapewne „Miedziowi” liczyli na komplet punktów w starciu z Koroną, ale cel nie został osiągnięty, a i utrzymanie się oddala. Jedynym pozytywem była gra obrońcy lubinian, który bardzo solidnie grał w defensywie, ale też kilkukrotnie świetnie podłączał się do ofensywy i powodował niepokój u gości. Miał też szansę na gola, ale nie zdołał pokonać świetnie dysponowanego Małkowskiego.
Błażej Telichowski (Podbeskidzie) – jeszcze niedawno „Górale” martwili się o to, czy zdołają się utrzymać, a teraz są u góry grupy spadkowej. Dobrze grał w defensywie, a przede wszystkim zdobył bardzo ważną bramkę, po której jego ekipa wyszła na prowadzenie.
Paweł Olkowski (Górnik) – znów szalał na prawej stronie, dzięki czemu znacznie poszerzyło to zagrożenie ze strony Górnika. Kapitalnie współpracował z Nakoulmą, zaliczając świetną asystę po raz kolejny przy bramce „prezesa”. Z jednej strony szkoda, że po sezonie odejdzie do FC Koeln, ale z drugiej – kolejny Polak ma szansę na występy w Bundeslidze.
Tomasz Kędziora (Lech) – przypomniał o sobie Mariuszowi Rumakowi. W końcu dostał kolejną szansę, choć nie na swojej nominalnej pozycji. Na lewej stronie poradził sobie równie dobrze jak po drugiej stronie boiska, a na dodatek zdobył zwycięską bramkę, wykorzystując swój największy atut, czyli grę głową.
Pomocnicy:
Kasper Hamalainen (Lech) – który to już raz Fin znajduje się w naszej jedenastce? Kapitalnie spisuje się w tym roku i jest głównym autorem serii zwycięstw Lecha. W Bydgoszczy „Kolejorz” nie grał zbyt dobrze, ale mógł liczyć na instynkt reprezentanta Finlandii, który ładnym strzałem głową otworzył wynik spotkania.
Marcin Kaczmarek (Widzew) – nagle Widzew w kluczowym momencie odżył. Największa w tym zasługa Patryka Wolańskiego, ale swoje dokłada też Kaczmarek. Przeciwko Cracovii raz po raz męczył „Pasy” swoimi rajdami po skrzydle. Kilka razy świetnie zagrywał do Visnakovsa, który zdołał wykorzystać tylko jedną jego piłkę.











