Za nami już trzecia kolejka ekstraklasy, a zespoły nie przestają zaskakiwać. Niektórzy rozegrali kolejne świetne mecze, co tylko potwierdza znakomitą formę, inni dopiero zaczynają się budzić po wakacjach. Kto by się spodziewał, że tak będzie wyglądała tabela? A co dopiero, że tacy zawodnicy będą grać na takim poziomie.
Bramkarz:
Pavels Steinbors (Górnik Zabrze) – gdyby nie on, prawdopodobnie, zabrzanie polegliby w Warszawie. Fakt, że Legia nie zagrała tak jak z Celtikiem, ale to nadal mistrz Polski, który chyba był lepszy, ale Steinbors był w świetnej formie i uratował punkt kilkoma świetnymi interwencjami. Podczas gdy większość puszcza szmaty, trzeba doceniać każdego pewniaka.
Obrońcy:
Łukasz Mierzejewski (Górnik Łęczna) – dobra dyspozycja w defensywie i bramka odsunęła pierwszą porażkę na inny termin. Gracze z Łęcznej podzielili się punktami z drugim beniaminkiem i nadal są niepokonani. Ten przypadek pokazuje, że wygrywa się drużyną, a nie pojedynczymi zawodnikami. Zdecydowaliśmy wyróżnić akurat strzelca bramki.
Paweł Zieliński (Śląsk Wrocław) – jeszcze niedawno biegał po III-ligowych boiskach, a teraz wyrasta na jednego z lepszych obrońców w Polsce. Po raz kolejny pokazał, że ciągnie go do przodu, ale nie zapomina o zadaniach defensywnych. Częste wypady pod pole karne rywali tworzą spore zamieszanie tak jak w sytuacji, gdy zaliczył asystę przy bramce Picha.
Błażej Augustyn (Górnik Zabrze) – jestem osobiście pod wrażeniem jego gry. Od początku sezonu chyba nie popełnił żadnego błędu. To on jak na razie zdobywa punkty i wyrasta na najlepszego stopera ekstraklasy. Jego pewność w defensywie praktycznie nie ma granic. Jeżeli pogra tak dalej, będzie kolejnym pomysłem na obrońcę w reprezentacji.
Paweł Golański (Korona Kielce) – prawa strona boiska należała tylko do niego. Grał jak za dawnych lat, wyłączając z gry rywali i męcząc ich pod ich polem karnym. Mało tego, zdobył bramkę z 40 metrów, co tylko dodaje mu punktów. Czyżby druga młodość?
Pomocnicy:
Michał Mak (GKS Bełchatów) – to już staje się nudne. Bliźniacy podbijają naszą ligę i w Bełchatowie chyba już się domyślili, że muszą szukać następców na przyszły sezon. Tym razem to Michał wykorzystał podanie brata i miał jeszcze kilka innych sytuacji, ale praktycznie można ich wpisywać do jedenastki na zmianę.
Rafał Boguski (Wisła Kraków) – aż robi się żal, patrząc na niego. Spory talent powinien już grać za granicą, gdyby nie te cholerne kontuzje. Gdy już zdarzy się, że wybiegnie na boisko, nie da się ukryć, iż robi to całkiem nieźle. Widać, że miał dobry dzień, pierwszy raz od dawna. Miał swój udział przy dwóch bramkach, przyczyniając się do zwycięstwa.
Piotr Wiśniewski (Lechia Gdańsk) – ogromne zmiany w składzie nie zmieniły w Gdańsku jednego. Nadal najlepsi są ci, którzy grają tu od dawna. „Wiśnia” pokazał, że budowanie gwiazdozbioru nie daje od razu gwarancji sukcesu, ale to tacy piłkarze dają to, co najważniejsze. Praktycznie sam wygrał mecz, zdobywając dwie bramki. Zmienił troszkę zasadę, po meczu z Piastem w poprzednim sezonie wyleciał bowiem do rezerw, teraz zanotował zmianę w drugą stronę.











