Po przerwie na mecze reprezentacji powróciliśmy do tego, co lubimy najbardziej, czyli Premier League. Większość czytających złapie się oczywiście za głowę, jednak nie okłamujmy się: kolejny zwycięski remis Polaków w konfrontacji z Anglikami był jedynie przedsmakiem 8. kolejki rozgrywek o mistrzostwo angielskiej Premier League.
Było jak zwykle ciekawie. Norwich pokazało maluczkim, jak brać się za bary z mocniejszymi, Chelsea – jak nie tracić zimnej krwi, uruchamiając gorącokrwistego Hiszpana, oba Manchestery zrobiły swoje, utrzymując status quo w tabeli. West Ham coraz śmielej puka do drzwi pierwszej czwórki, QPR rozpada się z wielkim hukiem niczym domek z kart. Jakich bohaterów przyniósł nam ostatni weekend? Kto natomiast zawiódł na całej linii, powodując wodospad łez na policzkach kibiców?
Rezerwowi:
Jak pisał Szekspir: „ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś”, dlatego i my musimy kogoś posadzić na ławce rezerwowych, żeby ktoś inny mógł przykuwać uwagę dam swoimi szarżami na murawie.

Brad Jones – na koszulce numer jeden, ale w hierarchii Liverpoolu już niekoniecznie. Rosły „Aussie” w wieku trzydziestu lat być może otrzymał prezent od losu w postaci coraz bardziej galaretowatych wraz z wiekiem rąk Pepe Reiny oraz coraz częstszych kontuzji Hiszpana. Jones, jak na piłkołapa, jest wciąż młody i wszystko przed nim. Bezbłędny w meczu z Reading (1:0) wreszcie ma swoje parę minut. Reina wciąż przechodzi rehabilitację, więc ciężko doświadczony przez los (w zeszłym roku zmarł mu synek) Australijczyk może liczyć na kolejny występ w bramce „The Reds”.
James Collins – patrząc na budowę Walijczyka, a później na to, w jakiej gra drużynie, możemy dojść do wniosku, że Collins ma rzeczywiście coś z „Młota” i to w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ostoja, prawdziwa opoka West Hamu w tym sezonie. Przejście Collinsa z Aston Villi przed sezonem i wysokie, 6. miejsce drużyny Allardyce’a to nie przypadek, to naczynia powiązane.
Danny Welbeck & Robin van Persie – chłopcy solidarnie niczym giermkowie króla Wayne’a podzielili się łupami, zostawiając jednak cesarzowi co cesarskie. Sami jednak nie wyszli z napaści na Stoke (4:2) z pustymi rękami. Obaj z bitwy wynieśli po golu i asyście, potwierdzając tezę, że sir Alex jest jednak niczym czarodziej Merlin i tylko sobie znanym sposobem potrafi zmieścić na jednej murawie tyle talentu, i że potrafią oni podzielić się dodatkowo tylko jedną piłką.
Wraz z sukcesem ekonomicznym Premier League i tym czysto sportowym polepszały się stadiony, a wraz z nimi warunki panujące na nich, w tym fotele na ławkach rezerwowych przeznaczone dla piłkarzy. Dzisiaj najczęściej mamy do czynienia z tymi lotniczymi. Skoro nasi rezerwowi już wygodnie się rozsiedli, możemy przedstawić herosów, którzy stworzyli najlepszą













