Za nami piąta kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Oprócz kilku nowości mamy w zestawieniu kilka powrotów, a za najbardziej spektakularny uważamy ten Sebastiana Mili, który rozegrał pierwsze spotkanie w tym sezonie i od razu pokazał wszystkim, jak dużo znaczy dla wrocławskiego Śląska.
Bramkarz:
Dariusz Trela (Piast Gliwice) – Trela był wyróżniającym się zawodnikiem swojej drużyny w spotkaniu zakończonym bardzo ważnym wyjazdowym zwycięstwie nad Jagiellonią Białystok. Bramkarz kilkukrotnie zachowywał zimną krew i pewnie interweniował, szczególnie na przedpolu.
Obrońcy:

Kebba Ceesay (Lech Poznań) – na prawej obronie dużego wyboru nie mieliśmy. Padło na Ceesaya, który mimo kilku małych wpadek grał pewnie z tyłu i przodu, choć w kilku sytuacjach ofensywnych mógł się zachować nieco inaczej – wtedy mogłyby paść bramki dla „Kolejorza”.
Tomasz Jodłowiec (Śląsk Wrocław) – Jodłowiec rozegrał jak na razie najlepszy mecz w Śląsku. Nie tylko zdobył bramkę wyrównującą, ale także był nie do przejścia w defensywie, w efekcie czego rywale zdobyli tylko jednego gola.
Ołeksandr Szeweluchin (Górnik Zabrze) – bardzo pewnie radził sobie w defensywie i z wielkim spokojem przerywał ataki Widzewa Łódź. Kilkukrotnie w sposób klasowy wyprowadzał piłkę od własnej bramki dokładnym podaniem w boczny sektor boiska, dzięki czemu zabrzanie mogli bardzo szybko przechodzić do kontrataków. Na dodatek Ukrainiec dorzucił gola, który dał trzy punkty.

Luis Henriquez (Lech Poznań) – kolejne bardzo dobre spotkanie Panamczyka. Tym razem przyszło mu rywalizować z profesorem Edim, jednak cały blok defensywny poznańskiego Lecha spisywał się bez zarzutów. Henriquez rozegrał dobre starcie, a przy straconej bramce nie miał wielkiego udziału.
Pomocnicy:
Tomasz Podgórski (Piast Gliwice) – Podgórski pokazał to, z czego słynął w I lidze. Piękna bramka z dystansu, bardzo dobre podania i dyrygowanie kolegami na boisku. Zdecydowana większość klubów z dołu tabeli chciałaby mieć takiego walczaka w swoim składzie.












