Nietypowa kolejka Bundesligi, rozegrana we wtorek i środę przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć. W związku z tym również w naszym zestawieniu znalazło się miejsce dla piłkarzy, którzy wcześniej nie byli tak zauważalni.
1. Fabian Giefer (Fortuna Düsseldorf, 1. raz w jedenastce kolejki)
Młody bramkarz Fortuny jest w dobrej formie. W dużej mierze dzięki niemu drużyna z Düsseldorfu pozostaje jedyną, która w tym sezonie nie straciła jeszcze gola. Giefer we wtorek powstrzymał piłkarzy beniaminka z Fürth i stabilną grą i pewnymi interwencjami w pełni zasłużył na miejsce w jedenastce kolejki.
2. Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund, 2.)
Reprezentant Polski powoli wraca do formy z zeszłego sezonu. W pierwszej połowie szalał na prawej stronie, będąc nie do przejścia w obronie, a dodatkowo strzelił bramkę i zaliczył asystę. Do najlepszej dyspozycji jednak nieco mu brakuje, bo w drugiej połowie to po akcji z jego strony padła jedna z bramek dla Eintrachtu, a Inui kilkakrotnie potrafił się przedrzeć lewym skrzydłem.
3. Philipp Wollscheid (Bayer Leverkusen, 2.)
Były zawodnik 1. FC Nürnberg jest jedną z wyróżniających się postaci przeciętnie grającego Bayeru. Bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich zadań w defensywie, a dodatkowo obok Kiesslinga jest czołowym snajperem swojego zespołu. Bramkę strzelił też Augsburgowi, czym przypieczętował swoją obecność w naszej jedenastce.
4. Philipp Lahm (Bayern Monachium, 1.)
Takiego Philippa Lahma chcemy oglądać. Kapitan Bayernu i reprezentacji Niemiec był bezbłędny w defensywie, a do tego nieoceniony w ataku. A to, jak idealnie dośrodkował na głowę Mandzukicia przy trzeciej bramce, powinno pokazywać się młodym adeptom futbolu.
5. Stefan Aigner (Eintracht Frankfurt, 1.)
Frankfurt szokuje wszystkich kibiców Bundesligi. W minionej kolejce zatrzymał mistrzów Niemiec. Aigner i Inui szczególnie w drugiej połowie byli wyróżniającymi się postaciami swoich zespołów. Obaj zaliczyli po bramce i asyście. To Niemiec zrobił jednak na nas trochę lepsze wrażenie, zarówno nieco lepszą postawą w ciągu całego meczu, jak i pięknym dograniem na głowę Japończyka.
6. Takashi Inui (Eintracht Frankfurt, 2.)
W pierwszej połowie praktycznie niewidoczny. W przerwie wypił powerade’a, zjadł snickersa, doładował się bateriami duracell i po dziewięciu minutach pierwszej połowy miał na swoim koncie gola i asystę. Inui nie był w stanie upilnować nawet najlepszy prawy obrońca poprzedniego sezonu Bundesligi – Łukasz Piszczek. Gdyby był nieco bardziej skuteczny w wykańczaniu akcji, być może Frankfurt wygrałby ten mecz.
7. Rafael van der Vaart (HSV Hamburg, 2.)
Lek na całe zło w Hamburgu. Holender zagrał w Bundeslidze dopiero drugi mecz i już po raz drugi znalazł się w jedenastce kolejki. Van der Vaart dzieli i rządzi w środku pola, dzięki czemu jego koledzy nie wyglądają już jak dzieci zagubione we mgle. Do tego piękna bramka, która otworzyła wynik spotkania.








