Piłkarze angielskich klubów w ostatniej kolejce zafundowali nam tyle emocji, że trudno było wybrać najlepszych graczy. Zapraszamy do zapoznania się z naszym zestawieniem.
Michel Vorm – w meczu z Liverpoolem udowodnił swoją klasę. Holenderski golkiper miał najwięcej do roboty podczas drugiej połowy. Obronił m.in. fantastyczny strzał Andy’ego Carrolla z przewrotki w 56. minucie, a także kilka innych strzałów Anglika. Zespół Swansea wygrał 1:0 i zajął 11. miejsce w Premier League, a Michel Vorm został wybrany na piłkarza tego spotkania.

Emmerson Boyce – obrońca Wigan w meczu z Wolverhamptonem grał tak, jakby tylko on na boisku posiadał przepis na magiczny napój dający dodatkowe pokłady siły. Było go pełno. Zarówno pod swoją bramką, jak i pod bramką przeciwnika. Strzelił dwa gole, a drugi z nich (na 3:1) był najładniejszy w tej kolejce.
John Terry – Anglik, tak samo jak Portugalczyk Raul Meireles, nie wystąpi w sobotnim finale Ligi Mistrzów. Frustracja w graczach narosnąć musiała do ogromnych rozmiarów, bo obydwaj w ostatnim meczu z Blackburn wpisali się na listę strzelców. Terry wykorzystał świetne podanie Romelu Lukaku i otworzył wynik spotkania w 31. minucie. Oprócz tego znakomicie radził sobie w defensywie. Jedyną wpadkę gospodarze zaliczyli przy rzucie rożnym, po którym gola zdobył Yakubu.
Johny Heitinga – na Goodison Park z Newcastle radził sobie świetnie. Nie pozwolił zagrozić bronionej przez siebie bramce, a przecież miał kogo pilnować. Ani Papiss Cisse, ani Demba Ba sobie w niedzielę nie pograli – holenderski defensor miał sposób na graczy przeciwnika. Nie przepuszczał ich do tego stopnia, że gola Howardowi strzelić musiał… Hibbert. Heitinga świetny występ w obronie uczcił bramką w na 3:0 w 65. minucie.
Pablo Zabaleta – Argentyńczyk po raz kolejny znalazł się na naszej liście. W meczu z QPR szarżował na prawej stronie boiska, udowadniając, że świetnie potrafi załatać prawą obronę podczas nieobecności Richardsa. Pod koniec pierwszej połowy otworzył wynik tego arcyważnego spotkania i mimo niekorzystnej sytuacji w drugiej połowie walczył do samego końca.
Marouane Fellaini – bez niego Everton nie byłby tą samą drużyną. Fellaini ustawiony za napastnikami stwarzał nieustanne niebezpieczeństwo. Jego inteligentne dogrania i spostrzegawczość, a także warunki fizyczne gwarantują partnerom z ataku ogromne wsparcie. Belgijski pomocnik z Newcastle rozegrał jeden z lepszych meczów w sezonie. W środku pola wraz z Pienaarem byli bezkonkurencyjni w tej kolejce.













