W zestawieniu braliśmy pod uwagę ostatnią regulaminową kolejkę oraz cztery zaległe mecze dogrywane na początku tygodnia. Działo się wiele, dlatego zapraszamy do lektury.
Do ułożenia jedenastki kolejki wzięliśmy pod uwagę aż 14 spotkań. Najwięcej graczy w zestawieniu to piłkarze reprezentujący Tottenham Hotspur oraz Manchester City – po trzech. Dwóch zawodników załapało się z Chelsea, Newcastle i Wigan. Reszta to pojedynczy przedstawiciele WBA, Evertonu i Liverpoolu.

Ben Foster – WBA w tym sezonie nie walczy już o nic specjalnego. Ekipa Roya Hodgsona, któremu został przydzielony honor kierowania kadrą Anglików, zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli i o nic już nie musi się martwić. Nieco inaczej do sprawy musieli podejść piłkarze McLeisha. Aston Villa niechybnie zbliża się do strefy spadkowej i potrzebowała punktów jak tlenu. W ostatnią sobotę gracze z Villa Park atakowali jak wściekli, ale były bramkarz Manchesteru United był nie do przejścia. Raz za razem blokował i wyłapywał strzały Agbonlahora, Herda czy N’Zogbii. Ten ostatni w 55. minucie został nazwany paradą meczu.
Kyle Walker – Tottenham rozegrał dwa mecze i obydwa pewnie wygrał. Jedną z postaci, którą kibice „Kogutów” mają na ustach, jest niewątpliwie Kyle Walker. 21-letni obrońca w spotkaniu z Blackburn zagrał świetnie i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny znakomicie wykonanym rzutem wolnym. W drugim meczu już tak nie błyszczał, ale i tak był najlepiej ocenianym obrońcą. Tottenham dzięki przełamaniu fatalnej passy ponownie włączył się do wyścigu o Ligę Mistrzów.
Vincent Kompany – kapitan „The Citizens” w arcyważnym meczu z Manchesterem United został strzelcem jedynego gola i świetnie dyrygował grą obrony. Mancini ma w swoim składzie prawdziwy skarb w osobie Belga. Kompany cały sezon gra równo, a to, że Manchester City stracił najmniej goli w lidze, zawdzięcza w dużej mierze właśnie jemu. Dzięki bramce strzelonej podczas poniedziałkowych derbów Kompany znacznie przybliżył swój zespół do zdobycia tytułu mistrza Anglii.
Pablo Zabaleta – drugi obrońca z ekipy Manchesteru City znalazł się tutaj nieprzypadkowo. Zabaleta przed derbami powiedział, że szansa na zdobycie tytułu nie wzięła się znikąd i jego zespół jest wystarczająco silny, by pobić Manchester United. Zabaleta był czołową postacią na prawym skrzydle. Przez cały mecz dominował po swojej stronie boiska. Nie dał rozegrać piłki przeciwnikom, a i sam kilkukrotnie groźnie atakował. Kilka jego dośrodkowań sprawiało kłopoty defensorom „Czerwonych Diabłów”. To właśnie po ataku Argentyńczyka City wywalczyło rzut rożny, z którego padła jedyna bramka.











