Miniona seria spotkań ponownie dostarczyła całą falę niezapomnianych emocji. Wykreowały się nowe gwiazdy, część starych bohaterów potwierdziła niezaprzeczalną klasę, a inni z hukiem spadli z niewdzięcznego piedestału. Dobrą formę potwierdził West Bromwich Albion, odprawiając z kwitkiem faworyzowany Everton. Znów fantastyczny futbol zaprezentowała walijska Swansea, wymieniając aż 619 podań (tylko mistrzowie z City zdołali pobić ten wynik), jednak tym razem maszynę Laudrupa zdołał powstrzymać Sunderland. W absolutnym hicie 3. kolejki Arsenal po fenomenalnej grze pokonał Liverpool na jego terenie i w ten sposób „The Reds” zaliczyli najgorszy start od 50 lat! Poza tym zwycięstwa zanotowały ekipy z Manchesteru – City i United – przy czym ta druga trzy punkty zawdzięcza głównie niesamowitemu Robinowi van Persiemu. Przed Wami jedenastka 3. kolejki Premierhip według redaktorów działu ligi angielskiej iGola.
Brad Friedel – fantastyczny mecz 41-letniego Amerykanina, którym wyleczył z gry nowy nabytek „Kogutów”, reprezentanta Francji Hugo Llorisa. Gdyby nie genialne i heroiczne interwencje doświadczonego golkipera, Tottenham nie ugrałby z Norwich nawet remisu.

Winston Reid – pewny punkt defensywy West Hamu. Solidny w obronie, w bezwzględny sposób uprzykrzał życie atakującym Fulham i tym samym wraz z kolegami powstrzymał ofensywę, która w poprzednich dwóch spotkaniach strzeliła siedem bramek. Ponadto zrobił kapitalny użytek ze swojego wzrostu, podwyższając prowadzenie „Młotów” fantastycznym uderzeniem głową.
Gareth McAuley – przedstawiciel rewelacyjnego WBA i filar drugiej najlepszej defensywy ligi (zaledwie jedna stracona bramka). Bez wątpienia początek obecnego sezonu jest jednym z najlepszych startów w karierze rosłego Irlandczyka. W sobotę po raz kolejny rozegrał kapitalne zawody, wyłączając z gry herosa poprzednich kolejek, Marouane’a Fellainiego, a poza tym – podobnie jak Reid – doskonale wiedział, po co ma 190 centymetrów wzrostu, i świetnym strzałem głową pogrążył zupełnie nieporadny tego dnia Everton.
Thomas Vermaelen – szef najlepszej obrony Premiership. Jeśli wliczymy ostatnią kolejkę poprzednich rozgrywek, Arsenal nie stracił bramki od 345 minut. W minioną niedzielę Vermaelen zaliczył już trzeci wyśmienity mecz w obecnym sezonie. Znakomicie instruował bocznych obrońców i doskonale wyprowadzał piłkę spod własnego pola karnego, zaliczając przy tym kilka kluczowych interwencji. Następny Belg, który bezlitośnie rządzi na brytyjskich murawach.
Kieran Gibbs – bardzo dobry występ 22-letniego lewego obrońcy. Pewny z tyłu, przydatny z przodu. Przy odrobinie szczęścia mógł nawet strzelić na Anfield bramkę. Widać w jego grze nieustanny postęp, co – jeśli przypomnimy sobie losy jego poprzednika, Ashleya Cole’a – może napawać fanów Arsenalu niepokojem.











