Jeszcze dobrze nie ochłonęliśmy po emocjonujących wynikach 29. kolejki Ekstraklasy, a przyszedł czas zapoznać się z piłkarzami, którzy w tej kolejce wyszli ponad przeciętność. Prezentujemy więc jedenastu zawodników, na których trenerzy nie mogli w ostatnim meczu narzekać.
Michał Gliwa (Polonia Warszawa)
Włożył naprawdę dużo pracy w zachowanie czystego konta w meczu z PGE GKS-em Bełchatów. Golkiper „Czarnych Koszul” już do przerwy miał co robić, bo wyszedł zwycięsko z trzech bardzo groźnych sytuacji, po których powinny paść bramki dla gości. Zwieńczeniem dobrego występu był rzut karny, który spowodował, jednak tę samą „jedenastkę” Gliwa obronił.
Hesdey Stuart (Cracovia Kraków)

Lewy obrońca Cracovii pokazał klasę w meczu z Jagiellonią. Zresztą nie tylko on i nie tylko w tym meczu, bo gracz „Psów” wiosną zapomniał o tym, jaką dyspozycję prezentował w minionej rundzie i teraz gra dużo lepiej. Stuart przyczynił się bezapelacyjnie do tego, że krakowski klub nie stracił gola z „Jagą”.
Maciej Szmatiuk (Arka Gdynia)
Owszem, Arka przegrała pięcioma bramkami, jednak obrońca, który w meczu strzela dwie bramki, zasługuje na wyróżnienie. To potwierdza dobre warunki do gry w powietrzu Szmatiuka, dla którego są to kolejne trafienia w dorobku strzeleckim w tym sezonie.
Mate Lacić (PGE GKS Bełchatów)
Chorwat udowadnia, że należy do czołówki środkowych obrońców w naszej Ekstraklasie. Głównie dzięki jego poleceniom GKS nie stracił gola w meczu z Polonią. Stołeczny zespół nie potrafił się skutecznie przebić przez dobrze ustawioną i dyrygowaną przez Lacicia linię defensywną podopiecznych trenera Bartoszka.
Luis Henriquez (Lech Poznań)

Solidny występ Panamczyka, którego dobra gra w defensywie zapobiegła strzeleniu Lechowi przez Polonię Bytom więcej niż jednej bramki. Zresztą to właśnie podanie Henriqueza wykorzystał w 81. minucie Stilić, zdobywając bramkę na 2:0.
Miroslav Radović (Legia Warszawa)












