W 28. kolejce nie zabrakło emocji. Zmienił się lider, dużo przetasowań było też w strefie spadkowej. Kto był w tej serii gier najlepszy, a kto najsłabszy? Sprawdźcie sami!
Żeby każdy miał szansę się wykazać, to wzięliśmy pod uwagę także zaległe derby Liverpoolu, rozegrane w środę. I była to trafna decyzja, gdyż aż czterech uczestników tamtego spotkania znalazło nasze uznanie. Trzech po stronie „The Reds” i jeden z Evertonu, choć ten ostatni został wyróżniony za mecz z Tottenhamem w sobotę. Oprócz nich, mamy dwóch przedstawicieli nowego lidera i trzech drużyny, która pokonała starego, czyli Swansea. Dwóch piłkarzy wyróżniliśmy także z Arsenalu, a stawkę uzupełniają gracze Chelsea, Blackburn, Aston Villi i Wigan.
Jedenastka kolejki:

Michel Vorm – Holender wrócił do bramki po kontuzji i od tego czasu nie puścił bramki. Co prawda, z Wigan to zadanie może do arcytrudnych nie należało, ale zatrzymanie Manchesteru City to już niemałe osiągnięcie. Vorm nie był może pod największym obstrzałem w swojej karierze, ale i tak błysnął kilkoma wspaniałymi interwencjami.
Martin Kelly – świetnie spisał się w derbach Liverpoolu. Co prawda, kilka razy Everton przedarł się jego stroną, ale takich sytuacji nie było zbyt wiele, a Anglik był bardzo aktywny na połowie rywali i aż dziwne jest to, że nie zdobył gola, bo miał na to kilka szans. Od prawego obrońcy nie wymaga się jednak trafiania do siatki, a Kelly i tak miał duży udział przy pierwszej bramce.
Maynor Figueroa – Honduranin był twardy jak skała w spotkaniu z Norwich. Dzięki jego świetnej postawie bramkostrzelne przecież „Kanarki” zdobyły tylko jednego gola i tak naprawdę wielu okazji na więcej nie miały i Wigan wywiozło z Carrow Road cenny punkt.
Ashley Williams – wyróżniliśmy już bramkarza Swansea, ale czystego konta w meczu z City nie byłoby, gdyby nie obrońcy „Łabędzi”, którzy niesamowicie skutecznie przeszkadzali piłkarzom lidera Premier League. Wśród defensorów Swansea jak zwykle brylował Williams, więc i on trafia do naszego zestawienia.

Thomas Vermaelen – Belg został bohaterem Arsenalu. Newcastle w poniedziałkowym spotkaniu z upływem czasu okazji miało coraz mniej, Demba Ba był, w dużej mierze dzięki Vermaelenowi, niewidoczny, a w ostatniej minucie to właśnie obrońca „Kanonierów” poszedł do przodu i zdobył gola na 2:1.













