27. kolejka Premier League była jak zwykle pełna wrażeń. Nie zabrakło hitów, emocji, niespodzianek, pięknych goli, brzydkich fauli. O wszystkim, co najgorsze i najlepsze, przeczytacie w naszym podsumowaniu.
Najlepiej zaprezentowały się w tej kolejce Arsenal, Fulham i Manchester City, które mają w naszym podsumowaniu po trzech graczy. Stawkę uzupełniają natomiast pojedynczy piłkarze Manchesteru United, Swansea, West Bromwich, Sunderlandu, Newcastle i Stoke.
Jedenastka kolejki:

Wojciech Szczęsny – nieprzypadkowo Polak został uznany najlepszym piłkarzem świata przez portal Goal.com. Kilka razy ratował Polskę przed natarciami Naniego i Ronaldo, a w sobotę dzięki niemu Arsenal po kilkunastu minutach nie przegrywał 0:3. Interwencja przy rzucie karnym i szczególnie dobitce to już w ogóle klasa najwyższa.
Bacary Sagna – Francuz znowu zaliczył bardzo dobry mecz, tym razem z Liverpoolem. „The Reds” prowadzili, ale wtedy Sagna po prostu wspaniale dośrodkował na głowę van Persiego, który musiał tylko przyłożyć głowę, by zdobyć gola. Tych wrzutek mogliby się od niego uczyć wszyscy skrzydłowi świata.
Gareth McAuely – można by rzec, człowiek, który zwolnił AVB. Gole strzela rzadko, raczej skupia się na obronie dostępu do własnej bramki, co w sobotę wychodziło mu bardzo dobrze. Świetnie wykorzystał też zamieszanie po rzucie rożnym i strzałem z bliska pogrążył Chelsea i portugalskiego trenera.
Vincent Kompany – kolejny bardzo dobry występ Belga w tym sezonie W defensywnie był solidny, jak zawsze, często też włączał się do ataków swojej drużyny. Ostatecznie City znowu nie straciło bramki, za co brawa należą się w dużej mierze właśnie Kompany’emu.
John Arne Riise – Norweg z „Wolves” zagrał jak za swoich najlepszych lat, czyli świetnie w obronie i bardzo aktywnie w ataku. Co chwila włączał się do ataków ofensywnych i hasał tą lewą stroną, z której w niedzielę zrobił sobie po prostu prywatną autostradę.
Clint Dempsey – Amerykanin gra w tym sezonie naprawdę wspaniale. Mimo że nie jest napastnikiem, to strzela bramki jak na zawołanie (w tym sezonie już 20 we wszystkich rozgrywkach). Dwie kolejne dołożył w meczu przeciwko „Wolves”, znowu udowadniając swą wartość.













