Po ostatnim weekendzie jesteśmy o jedną kolejką bliżej do zakończenia tego sezonu Premier League. W zeszłą sobotę i niedzielę została rozegrana seria gier numer 26. Zapraszamy więc na nasze cotygodniowe podsumowanie.
Ostatnia kolejka stała pod znakiem derbów północnego Londynu. W świetnym stylu wygrał Arsenal, nic więc dziwnego, że w naszym zestawieniu znalazło się aż czterech „Kanonierów”. Inne tuzy ligowe – Chelsea, Manchester City i Manchester United – też spisały się dobrze i dla ich przedstawicieli znalazły się po dwa miejsca. Tylu samo jest „Garncarzy” ze Stoke, a po jednym zawodniku mają WBA, Wigan oraz Wolverhampton.
Jedenastka kolejki:

David de Gea – Hiszpan w końcu zaczyna udowadniać, że pieniądze na niego wydane nie zostały wyrzucone w błoto. Golkiper United w końcu zaczyna wznosić się na wyżyny i ratować skórę swojemu zespołowi. Tak było z Chelsea, w rewanżu z Ajaksem czy też ostatnio z Norwich City. Gdyby nie de Gea, to Giggs w ostatniej minucie mógł zapewnić nie zwycięstwo, a co najwyżej remis faworyzowanym gościom.
Bacary Sagna – Francuza bardzo brakowało w szeregach Arsenalu, co widać choćby teraz. Sagna na prawej obronie to dużo lepsze rozwiązanie niż grający tam z konieczności stoperzy. Francuz jest pewny w obronie, bardzo dużo daje również drużynie w ataku. W derbach z Tottenhamem był to najpierw kontaktowy gol, a następnie asysta przy trafieniu Rosicky’ego na 3:2.
David Luiz – kolejny ostatnimi czasy krytykowany, który zaliczył świetny występ. Brazylijczyk w obronie nie miał może zbyt wiele pracy, ale kiedy trzeba był tam, gdzie być powinien. Natomiast jego akcja przy bramce na 1:0 pokazuje tylko, że jest on Brazylijczykiem z krwi i kości.
Matthew Upson – ten piłkarz nie jest wyborem numer jeden Tony’ego Pulisa, jeśli chodzi o środkowych obrońców Stoke, ale wobec zawieszenia Hutha ostatnio wskoczył do składu. W sobotnim spotkaniu ze Swansea świetnie to wykorzystał. Grającym kombinacyjną piłkę przeciwnikom nie pozwolił na wiele, a pod ich bramką był niezwykle groźny, co pokazał w 24. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył swojego pierwszego gola w barwach „The Potters”.
Aleksander Kolarow – Serb ma w klubie mocnego konkurenta do gry na lewej obronie, Gael Clichy to przecież klasowy zawodnik. Blackburn w sobotę postanowiło nie sprawiać liderowi wielkich kłopotów, więc Kolarow to wykorzystał. Bronić nie było czego (bo nikt nie atakował), więc często zapędzał się na połowę rywala, czego efektem były dwie bardzo ładne asysty.












