Kolejna seria spotkań za nami. City wrzuciło drugi bieg, United osiadł za to na mieliźnie stadionu White Hart Lane. Sytuacja coraz ciekawsza, obie ekipy z Manchesteru dzieli bowiem już tylko pięć punktów, będzie zatem gorąco. Zapraszamy na najlepszą jedenastkę 23. kolejki angielskiej Premier League.
Wyróżnienia:
Tylko jedno, ale za to jakie!
Artur Boruc – „Król Artur” wraca w pełnej krasie. Bohater numer jeden wczorajszego meczu z Evertonem. Niby piłki ogólnie proste do wyłapania (może prócz jednej), ale znów polski bramkarz emanował tą samą wysoką klasą co kiedyś, dając partnerom z linii obronnej poczucie, że tam jest i czuwa w razie czego. Wraca Boruc do wielkiej formy, zatem sprawa jest prosta. Witamy ponownie w kadrze!

Adam Federici – no to nam się rozbrykali gracze Reading. Tydzień temu z 0:2 na 3:2. Teraz strzelili dwie bramki pomiędzy 71. a 77. minutą i wywieźli kolejne cenne trzy punkty, tym razem z St. James Park. Nie byłoby to jednak możliwe bez ich bramkarza Federiciego. Australijczyk coraz lepiej radzi sobie w BPL, a jego interwencje wywołały kolejny szeroki jak cała Rosja uśmiech na twarzy właściciela „Królewskich”, czyli Antona Zingarewicza.
Rio Ferdinand – niewidziany w tym zestawieniu od jakichś 19 lat. Rio rozegrał bardzo dobrą partię w meczu z Tottenhamem. Tak, wiem, United dało sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatnich minutach meczu, ale Ferdinand dwoił się i troił, parę razy wyręczając swojego hiszpańskiego kolegę z bramki „Czerwonych Diabłów”. Jeśli tylko skupia się na murawie zamiast na Twitterze, dalej jest czołowym stoperem w tej lidze. Coraz lepsza forma Rio i od razu więcej słońca świeci na Old Trafford. Takie imię zobowiązuje.
Maya Yoshida – od razu zastrzegam: nie, to nie jest kolega Tsubasy i Kojiro z „Kapitana Hawka”, tylko filar defensywy Southamptonu. Kupili „Święci” Forrena i od razu wszyscy stoperzy zaczęli grać jak z nut. Maya rozegrał dobre 90 minut przeciwko „The Toffees”, skutecznie kryjąc oponentów i wygrywając wszystkie pojedynki główkowe. Mógłby spokojnie grać dla Nankatsu!
Ben Davies – 19 lat, boczny obrońca. Chłopak w ogóle jest na fali w tym sezonie, to nie pierwsze dobre zawody w jego wykonaniu. Jakaś dziwna moda nastała w BPL na nastoletnich lub ledwo po dwudziestce bocznych defensorów. Jest Ben, a dalej Shaw, Rafael, Clyne, Wisdom (ten ostatni to stoper, ale u Brendana grywa na boku). Wracając do Daviesa, dobrze wpasował się w klimat „Łabędzi”. Bramka ze Stoke na 1:0, Walia rośnie w siłę.
Juan Mata – nie wiem, jakiego kleju używa, ale takiego przyjęcia piłki jak w meczu z Arsenalem, to nie powstydziłby się nawet Spiderman. Pajęcze wręcz sklejenie futbolówki, perfekcyjne zgaszenie i bomba pod poprzeczkę Szczęsnego! Juan Manuel stanowi o obliczu dzisiejszej Chelsea. Malutki generał środka pola. Z nim w składzie to „The Blues” nie grozi żadne Waterloo.












