Za nami już 21. seria spotkań w Niemczech. W miniony weekend byliśmy świadkami kontynuacji świetnej formy Bayernu Monachium, który 1:3 pokonał na Volkswagen Arena mistrzów kraju. Po 12 konfrontacjach bez przegranej natomiast drużyna Borussii Dortmund notuje już drugą z rzędu porażkę, tym razem ulegając na własnym stadionie Eintrachtowi Frankfurt 2:3. Ta kolejka wpisze się w annały również z innego względu. Dogoniony przez „Bawarczyków” został aktualny lider tabeli, Bayer Leverkusen. Z tego też powodu w jedenastce 21. serii spotkań znalazło się aż trzech graczy z Monachium.
1. Philipp Heerwagen (VfL Bochum – 1. raz w jedenastce kolejki)
Niewątpliwie gdyby nie wynik, jaki padł w Bremie, w miejscu 27-latka byłby golkiper Herthy Berlin Jaroslav Drobny. Bramkarz VfL pokazał jednak, że również zasługuje na wyróżnienie. Piłkarze z Bochum podejmowali „Aptekarzy”, a Heerwagen bronił bez kompleksów. Trzykrotnie popisał się nie tylko efektywnymi, ale również bardzo efektownymi paradami przy strzałach Erena Derdiyoka. Niestety, przy golu Szwajcara był bez szans.
2. Sebastian Jung (Eintracht Frankfurt – 1.)

Młody, utalentowany i niezwykle waleczny. Takiego Sebastiana Junga mieliśmy okazje oglądać na Signal Iduna Park w wygranym przez Eintracht meczu z Borussią. 19-letni zaledwie zawodnik popisał się niebanalnymi umiejętnościami w najtrudniejszym momencie. Wyrównał bowiem stan meczu na 2:2 pięknym i soczystym strzałem zza pola karnego. Od tego momentu piłkarze z Frankfurtu grali doskonale. Niekwestionowanie duży w tym wkład Junga.
3. Daniel van Buyten (Bayern Monachium – 8.)
Pora zarezerwować dla defensora Bayernu stałe miejsce w jedenastce kolejki. Belg pokazuje swoją wyższość nie tylko wzrostem, ale również umiejętnościami. Z dorobkiem sześciu trafień wyprzedza niejednego napastnika z Bundesligi, wpędzając ich przy okazji w niemałe kompleksy. Zawodnik kompletny, który stanął na nogi od momentu, jak postawił na niego Louis Van Gaal. Rosły obrońca odwdzięcza się z nawiązką.
4. Marcelo Bordon (Schalke Gelsenkirchen – 2.)
Twardy i nie do przejścia punkt „Die Konigsblauen”, lecz również wielki przegrany tej kolejki. Marcelo swoimi popisami w defensywie sprawił, że Freiburg grał jakby bez napastników – nie było ich po prostu widać na boisku. Brazylijczyk sam miał okazję na strzelenie bramki i… to uczynił. Mimo to sędziowie nie zaliczyli prawidłowo zdobytej przez Bordona bramki i Schalke musiało obejść się smakiem, wywożąc z Badenova-Stadion tylko jeden punkt.










