Za nami kolejna seria spotkań T-Mobile Ekstraklasy. Tym razem oglądaliśmy siedem meczów, bo spotkanie Lecha z Górnikiem zostało odwołane z powodu żałoby narodowej. Mimo to problemów ze skleceniem jedenastki nie mieliśmy.
Bramkarz:
Michal Pesković – interwencja sezonu. Dziękuję, dobranoc.
Obrońcy:

Kew Jaliens – poprawny występ defensora Wisły Kraków. Kilka pewnych interwencji, dorzucił bramkę – czego chcieć więcej? Regularności. Tego pewnie życzyliby sobie wszyscy kibice krakowskiego klubu, bo właśnie tego brakuje holenderskiemu obrońcy. Właściwie to więcej ma meczów słabych niż dobrych, ale czasem mu się takowe zdarzają. Z Lechią grał poprawnie, więc ląduje w naszej jedenastce.
Jakub Wawrzyniak – pewny punkt Legii. Właściwie mało kto wyobraża sobie teraz skład warszawskiego zespołu bez Wawrzyniaka. No i ta asysta do Wolskiego… palce lizać.
Adam Banaś – Zagłębie potrzebowało kogoś, kto ustawi grę w obronie. Wydaje się, że Banaś jest tym kimś. Pierwsze zwycięstwo „Miedziowych” od niepamiętnych czasów, do tego zero straconych bramek. To nic, że podopieczni Hapala grali z Cracovią, ważne, że wygrali.
Paweł Golański – obrońca Korony zaczął rundę wiosenną fantastycznie. Gra jak natchniony w każdym meczu. Teraz to zdecydowany numer jeden na swojej pozycji w T-Mobile Ekstraklasie.
Pomocnicy:

Rafał Wolski – módlmy się, żeby temu chłopakowi nie uderzyła do głowy sodówka. Bo jeżeli jego talent będzie się rozwijał w takim tempie, to będzie to naprawdę świetny piłkarz. W meczu z ŁKS-em chyba jedyny zawodnik formacji ofensywnej Legii, który zasługuje na pochwały.
Kamil Kosowski, Miroslav Bożok, Tomasz Wróbel – trio z Bełchatowa. Właściwe tylko dzięki ich postawie PGE rozmontował obronę Polonii. Widać, że ci panowie świetnie się na boisku rozumieją i lubią ze sobą grać. Z korzyścią zarówno dla drużyny, jak i dla widowiska. Brawo.
Napastnicy:
Arkadiusz Piech – facet jest niesamowity. Gania za piłką przez 90 minut, walczy, szarpie, nęka rywali, a co najważniejsze – strzela bramki.
