Tym razem w naszym zestawieniu przeważają piłkarze Borussii (obu) i Hoffenheim. Znalazło się też miejsce dla przedstawicieli Wolfsburga oraz dwóch Eintrachtów. Zgadzacie się z naszym wyborem?
1. Daniel Davari (Eintracht Brunszwik, pierwszy raz w jedenastce kolejki)
Wystarczyłoby, żeby obronił o jeden strzał więcej, a zostałby jednym z bohaterów Brunszwiku. Właściwie Davari miał w tym meczu więcej szczęścia niż rozumu (i umiejętności), bo piłkarze z Dortmundu rzadko kiedy zagrażali jego bramce, a jak już strzelali, to praktycznie prosto w niego. Ten 25-latek zastąpił Petkovicia i należy go pochwalić za kilka wyłapanych wrzutek, dyrygowanie defensywą i dwa obronione strzały (choć bardziej to rywale go nabijali). Co prawda w końcówce gospodarzy uratował młody Hofmann, ale i tak beniaminka Bundesligi należy pochwalić. Wyróżniliśmy bramkarza, bo na tej pozycji nie było zdecydowanego kandydata do naszej jedenastki, ale należy podkreślić dobrą postawę Reichela, Caligiuriego czy Kratza.
2. Stephan Schröck (Eintracht Frankfurt, 1.)
W Frankfurcie Veh jak zwykle musi łatać dziury. Tym razem kontuzjowanego Junga zastąpił Filipińczyk urodzony w Niemczech. Początek był fatalny, Schröck kilka razy dał się ograć Ribery’emu i Alabie. Nie upilnował też Mandżukicia przy akcji bramkowej. Z każdą minutą nominalny pomocnik wyglądał jednak coraz lepiej i na lewym skrzydle monachijczycy nie mieli już tyle swobody. We Frankfurcie na pewno wyczekują powrotu Junga, ale z 26-letnim Filipińczykiem oczekiwanie nie będzie tak bolesne.
3. Mats Hummels (Borussia Dortmund, 1.)
Tak właściwie Hummels był w tym meczu lepszym rozgrywającym niż obrońcą. Borussia bardzo mocno męczyła się z beniaminkiem Bundesligi i dopiero gdy do przodu ruszał Hummels i rozgrywał piłkę, zaczęło to wyglądać lepiej. Ba, niemiecki stoper zaliczył bardzo ładną asystę przy pierwszym golu. Nieco gorzej było z tyłu, bo mimo że roboty nie miał dużo, to na pewno nie był najpewniejszym punktem swojego zespołu. W jednej sytuacji niefortunnie wykonał wślizg i gdyby nie asekuracja Sokratisa, napastnik Eintrachtu wyszedłby sam na sam z Weidenfellerem.
4. Naldo (VfL Wolfsburg, 1.)
Brazylijczyk już od kilku lat gwarantuje przynajmniej przeciętną grę w obronie i poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzi. Do tego, tak jak w meczu Schalke, potrafi dorzucić jakąś bramkę, jeśli kolega dokładnie dośrodkuje piłkę ze stałego fragmentu gry. W defensywie tym razem nie miał za dużo do roboty, bo atakujący Schalke byli wyjątkowo nieporadni. Natomiast to on pozbawił rywali szans na korzystny rezultat, strzelając trzeciego gola dla Wolfsburga.
5. Filip Daems (Borussia M’Gladbach, 1.)
Tym razem przy naszej nominacji decydującego wpływu przy wyborze obrońcy nie miał gol/asysta. Co prawda Daems ustalił wynik meczu z Hannoverem, wykorzystując rzut karny (swoją drogą, wykorzystał do tej pory wszystkie 12 karnych, które wykonywał), ale nie tym wywarł na nas wrażenie. Nie dość, że nie dopuszczał ataków pod swoją bramkę, to jeszcze hasał po lewej stronie od jednego do drugiego pola karnego, tworząc przewagę dla swojego zespołu. Daems zagrał jak na kapitana przystało.








