Piłkarze w Premier League zarabiają wielkie pieniądze. Za nimi kryją się jednak również wielkie wyrzeczenia. Jednym z nich jest na przykład przymus gry podczas świąt, co jest już angielską tradycją. Kto w tym roku dobrze zagrał w tym szczególnym czasie, a kto zbyt długo świętował przy wigilijnym stole? Zobaczcie sami.
Jedenastka kolejki:
Wayne Hennessey – walijski golkiper dokonywał cudów w bramce podczas meczu na Emirates przeciwko Arsenalowi. Nie przestraszył się najskuteczniejszego w lidze van Persiego ani jego kolegów z ataku. Skapitulował raz, po strzale Gervinho, ale nie zawinił przy tej bramce, a późnej bronił już tylko dobrze, momentami fenomenalnie. Dzięki kilku jego spektakularnym interwencjom „Wilki” urwały faworytowi jeden punkt.

Ryan Taylor – zaliczył bardzo dobry występ przeciwko Boltonowi, ukoronowany asystą przy trafieniu Ben Arfy na 1:0. Dodatkowo kilka razy groźnie uderzał z rzutów wolnych na bramkę rywala, a pod swoim polem karnym był nie do przejścia.
Richard Dunne – Irlandczyk pokazał się z bardzo dobrej strony na Britannia Stadium. Zatrzymanie zawodników Stoke na ich terenie i zachowanie tam czystego konta nie jest łatwym zadaniem, o czym przekonywały się w tym sezonie m.in. MU i Tottenham. Dunne jednak pewnie dyrygował swoimi kolegami z obrony, sam wygrał wiele pojedynków z przeciwnikami i ta sztuka „Villans” się udała.
Fabricio Coloccini – Argentyńczyk zaliczył bardzo dobry występ w spotkaniu z Boltonem. Napastnicy „Kłusaków” nie mieli nic do powiedzenia pod bramką rywali, głównie dzięki Colocciniemiu, który swoją grą zrehabilitował się trochę za słabą postawę kilka dni wcześniej przeciwko WBA.
Leighton Baines – Anglik miewa w tym sezonie wzloty i upadki, ale na pewno potyczkę z Sunderlandem będzie mógł zaliczyć do tych pierwszych. Ciągle nękał przeciwników, włączając się do akcji przeprowadzanych lewą stroną, a do tego bardzo pewnie wykorzystał rzut karny, czym zapewnił „The Toffees” jeden punkt.
Antonio Valencia – w spotkaniu z Wigan grał na prawej obronie, ale my postanowiliśmy umieścić go w naszej jedenastce na jego nominalnej pozycji. Bo patrząc na to, co Ekwadorczyk robił na boisku, można było odnieść wrażenie, że jest to raczej typowy skrzydłowy. United praktycznie przez całe 90 minut atakowali, więc Valencia nie schodził z połowy rywali, a tam wprowadzał sporo zamieszania, którego efektami były asysta i gol w jego wykonaniu.













