Premier League to według większości ekspertów najsilniejsza liga świata. Jeśli pójdziemy tym tokiem myślenia, oznaczałoby to, że w jedenastce 18. kolejki, którą przedstawimy, znajdują się najlepsi zawodnicy świata ostatniego weekendu.
Ten weekend obfitował w wiele różnorodnych sytuacji… Od nokautów sportowych do niesportowych przez bezbramkowe thrillery, absolutne dominacje jednej drużyny, zacięte spotkania psute przez fatalne sędziowanie. Koniec końców bardzo, bardzo wiele się zdarzyło, a oto jedenastu najlepszych i czterech, którzy byli blisko glorii.

Michel Vorm – ratował zespół z opresji w meczu z „Czerwonymi Diabłami”. Pewny w bramce, nie zawinił przy golu dla rywali. Można być pewnym, że Rooney i spółka zapamiętają go, frustracja w pewnych sytuacjach sięgała bowiem zenitu. Przy okazji zaczyna się chyba spełniać przepowiednia sir Aleksa Fergusona, który powiedział, że jeżeli coś ma zabrać mistrzostwo jego drużynie, to tylko mecze o 13:45. Właśnie o tej godzinie zaczął się zremisowany pojedynek ze Swansea.
Patrice Evra – nie zawinił przy straconej bramce, dobrze wykonywał swoją robotę w defensywie. Francuz najwyżej wyskoczył do piłki bitej z rzutu rożnego i zdobył jedyną bramkę dla Manchesteru United w zremisowanym meczu ze Swansea. Może poszłoby jego kolegom lepiej, gdyby Vorm nie bronił tak dobrze.
David Luiz – doskonały mecz w wykonaniu tego obrońcy. Opanowany, pewny w swoich interwencjach nie dawał cienia nadziei na stworzenie jakiejkolwiek sytuacji podbramkowej piłkarzom Aston Villi. Ozdobą jego występu, całego meczu i właściwie całej kolejki była bramka z rzutu wolnego w jego wykonaniu. Brazylijczyk posłał piłkę nad murem, a następnie w okno bramki. Przepiękny gol.
Jan Vertonghen – bardzo pewny w swoich interwencjach, był liderem bloku defensywnego w meczu ze Stoke. Świetnie rozgrywał piłkę, błyskotliwie podawał. Zagrał jak typowy nowoczesny obrońca, to on rozpoczynał akcje swojego zespołu. Mimo że Tottenham tylko bezbramkowo zremisował ze Stoke, Vertonghenowi należy się miejsce w najlepszej jedenastce.
Martin Skrtel – absolutny król defensywy Liverpoolu. Słowak nie pozwolił napastnikom Fulham na stworzenie żadnej dogodnej sytuacji. Obrońca oprócz wzorowego wykonania swoich obowiązków dał prowadzenie „The Reds” potężnym wolejem z pola karnego. Piłkarz Fulham, obok którego przeleciała piłka, miał szczęście, że wpadła do bramki, a nie trafiła w jego głowę…
Frank Lampard – wzorowy przykład doświadczonego pomocnika o umiejętnościach najwyższej światowej klasy. Jeden z silników napędowych londyńskiej Chelsea, i to ten główny. Nienagannie prowadził grę, umiejętnie rozprowadzał piłkę. Strzelił piękną bramkę z ok. 25 metra. Nie mógł się tu nie znaleźć, ponieważ w czasie 60 minut, w których przebywał na boisku, panował na boisku.











