Ostatnia kolejka rundy jesiennej sezonu 2011/2012 była pełna niespodzianek. A to Widzew wygrał na wyjeździe z Lechem, a to znowu Wisła sprawiła psikusa Śląskowi, Legia poległa w Kielcach a na dodatek Lechia wygrała z Ruchem. Wybór jedenastu piłkarzy łatwy nie był, ale nie stchórzyliśmy i podjęliśmy się tego trudnego zadania.
Bramkarz:
Maciej Mielcarz/Siergiej Pareiko – Wiemy, że nie można wystawić dwóch bramkarzy. Wiemy też, że obaj zasługują na wyróżnienie. Zarówno Mielcarz, jak i Pareiko wyłapali wszystko, co mieli do złapania, i zachowali czyste konto, zapewniając tym samy punkty swoim drużynom. Pozostawiamy więc dowolność, kto chce weźmie sobie Pareiko, kto inny wstawi do bramki Mielcarza. Nam jest to obojętne, bo obaj na to zasłużyli.
Obrona:

Junior Diaz – Tym razem bezbłędny. Rzadko mu się to zdarza, ale w meczu ze Śląskiem tak właśnie było. Wisła nie straciła bramki i spora w tym zasługa właśnie Diaza, który kilkakrotnie dobrze powstrzymał ofensywne zapędy podopiecznych Oresta Lenczyka.
Jarosław Bieniuk – W spotkaniu z Lechem zagrał po profesorsku. Co prawda, trzeba oddać całej łódzkiej drużynie, że zagrała dobrze z tyłu, ale to Bieniuk kierował tą szczelną zaporą.
Ugo Ukah – Drugi środkowy obrońca Widzewa, bo akurat środkowym obrońcom tego klubu należało się to wyróżnienie jak mało komu. Szybszy, silniejszy, lepiej ustawiony i zawsze krok przed zawodnikami Lecha.
Michał Bemben – Górnik w meczu z Zagłębiem to nie tylko Nakoulma. Z tyłu też było dobrze, nawet bardzo dobrze. Wybraliśmy do jedenastki akurat Michała, bo brakowało nam lewego obrońcy. Ale nie jest to wybór na zasadzie zapchajdziury, wręcz przeciwnie, Bemben zagrał naprawdę dobre zawody.
Pomoc:
Adrian Budka – Od dobrych czterech kolejek gdzieś ocierał się o naszą jedenastkę. Jak Widzew grał słabo, to Budka był światełkiem w tunelu, jak Widzew gra dobrze, to Budka jest już świecącą latarnią. Idąc dalej tropem światła, to ze świecą szukać tak ambitnych piłkarzy w naszej lidze. Widzieliście moment, kiedy trener Mroczkowski ściąga Budkę w 89. minucie? Facet był wściekły, autentycznie wściekły. On chciał grać, wiedział, że dobrze mu idzie i chciał grać do końca. Brawo.












