Niestety trzynastka okazała się pechowa i ciekawych meczów w minionej kolejce było jak na lekarstwo. Właściwie to mianem interesującego widowiska można chyba określić tylko cztery spotkania: ŁKS – Ruch, Zagłębie – Śląsk, Cracovia – Wisła i Korona – Bełchatów. O pozostałych meczach lepiej chyba zapomnieć.
Jednak na nasze redakcyjne szczęście, wyżej wymienione pojedynki były na tyle ciekawe, że wybór jedenastki kolejki nie był bardzo trudny. Tu ukłony kierujemy w stronę piłkarzy Ruchu i Śląska, którzy zdemolowali swoich ligowych rywali i tym samym zdominowali naszą jedenastkę. Zresztą chyba nikt by się nie obraził, gdyby tylko piłkarze tych dwóch drużyn się w niej znaleźli. Dla urozmaicenia, co nie znaczy, że niezasłużenie, dokooptowaliśmy do nich trzech zawodników z innych klubów.
Bramkarz:

Wojciech Kaczmarek – Cichy, a może nawet, największy bohater derbów Krakowa. Kilka wyśmienitych interwencji, jak ta po strzale Bitona z woleja, uratowało Cracovię przed stratą bramki. Pewny, efektywny, ale nie efektowny, styl gry Kaczmarka po raz kolejny się sprawdził.
Obrona:
Tomasz Lisowski – Gol marzenie. Niewiele oglądamy w polskiej lidze bramek zdobytych bezpośrednio z rzutu wolnego. A Tomasz Lisowski taką bramkę zdobył. Mało tego, to nie był jakiś farfocel, który wpada do bramki po dziesięciu rykoszetach. Nie. To było czyste, ładne, mierzone uderzenie. Oprócz tego całkiem nieźle wywiązywał się z zadań defensywnych, co jeszcze podnosi jego notę za mecz z Bełchatowem.
Piotr Celeban – Podobnie jak Lisowski strzelił bramkę, grał dobrze w obronie, do tego dołożył kilka ciekawych zagrań, umożliwiających partnerom z drugiej linii szybkie wyprowadzenie ataku. Innymi słowy: zagrał tak, jak powinien zagrać boczny obrońca.
Rafał Grodzicki – Z nudów strzelił bramkę. Inaczej nie mogę tego ująć. Wykorzystał świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego Zieńczuka i wpakował piłkę do bramki. Mógł to zrobić przed przerwą, bo miał ku temu okazję, ale zrobił tuż po. Jeżeli chodzi o zabezpieczenie bramki, to robił to do spółki z Piotrem Stawarczykiem wręcz wzorowo. Choć trzeba powiedzieć, że wiele pracy w meczu z ŁKS-em ci panowie nie mieli. Dlatego wzięli się za strzelanie.
Piotr Stawarczyk – Patrz wyżej. Wystarczy zamienić nazwiska.
Pomoc:
Piotr Ćwielong – Tak jak Lisowski urzekł nas piękną bramką z rzutu wolnego, tak Ćwielong oczarował wspaniałym rajdem okraszonym pięknym golem. Nawet jeśli przez całe spotkanie grałby słabo, to za tę jedną akcję i tak należałoby mu się wyróżnienie. Ale że pomocnik Śląska grał dobrze, to dla nas jeszcze lepiej, bo nie mamy wyrzutów sumienia.











