Pomyłki sędziowskie są od zarania dziejów nieodłącznym elementem futbolu. Cieszą, kiedy pomogą naszej ukochanej drużynie; doprowadzają do furii, kiedy sędzia gwiżdże przeciwko naszym ulubieńcom. Są również neutralne, które w żaden sposób nie wypaczają wyniku spotkania. Świadkami takiej gafy byliśmy w sobotę na Arenie Kielc…
Sobotniego wieczoru nieco ponad 10 tysięcy kibiców pojawiło się na kieleckim stadionie, by delektować się futbolem w meczu awizowanym na hit kolejki. Spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem gospodarzy, jednak po upływie kilku kolejek nikt już o wyniku pamiętał nie będzie. W głowach kibiców za to długo będzie tkwiła sytuacja z 80. minuty.

Kiedy piłkarze Korony myśleli już tylko o utrzymaniu korzystnego rezultatu, a zawodnicy Bełchatowa byli zdeterminowani do wyrównania, Sebastian Jarzębak… trzykrotnie zagwizdał, wskazując tym samym na koniec meczu. Gracze obu drużyn momentalnie podbiegli do arbitra, by wyjaśnić sytuację, jednak ten był nieugięty i – czego jak na ironię nie dało się zauważyć wcześniej podczas spotkania – pewien swojej decyzji. Sędzia uległ protestom piłkarzy i jakby stracił przekonanie o słuszności werdyktu, podbiegł bowiem do arbitra technicznego, chcąc zweryfikować swoją ocenę. Zawodnicy GKS-u widząc, że mają do czynienia z osobą nieobliczalną (warto przypomnieć, że mieli jeszcze w pamięci kontrowersyjne wyrzucenie z boiska Mate Lacicia), zaczęli… opuszczać boisko. Pan Jarzębak zakłopotany całą sytuacją z pokorną miną przywołał piłkarzy ponownie na plac gry. I znów na myśl przychodzi powiedzenie, że jaki hit, taka liga…
– 20 lat chodzę na meczę, ale takiej sytuacji jeszcze nie widziałem – powtarzał jak mantrę jeden z kibiców po sytuacji w 80. minucie. Sympatycy obu drużyn byli oburzeni, czego wyraz dali poprzez przyśpiewki – eufemistycznie mówiąc – wypraszające sędziego ze stadionu. Nie obyło się również bez tradycyjnych oszczerstw w stronę PZPN-u.
Z pracy arbitra nie zadowoleni byli również piłkarze, z tym że ci mieli pretensje głównie za kartkową kanonadę. Pan Jarzębak chciał na siłę temperować agresję zawodników, mimo że spotkanie wcale nie było brutalne. – Jesteśmy niepocieszeni. Wszystko układało się po naszej myśli. Atakowaliśmy i to my byliśmy bliżsi wygrania. Niestety, arbiter podjął kilka dziwnych decyzji, dlatego stało się inaczej. Sytuacja z 80. minuty jest najlepszym komentarzem do pracy sędziego – mówił na gorąco po meczu Dawid Nowak. Swojemu rywalowi wtórował Maciej Tataj. – Bardzo się zdziwiłem, gdy sędzia gwizdnął koniec meczu. Było trochę śmiesznie – powiedział z uśmiechem na ustach strzelec bramki. Arbitra krytykował również Paweł Sobolewski, który ubolewał nad żółtym kartonikiem dla jednego z kolegów z zespołu. – – mówił na świeżo po spotkaniu „Sobol”. Bardziej łaskawy był Hernani, który nie skrytykował pracy pana Jarzębaka. – – powiedział dyplomatycznie defensor Korony.












