Mecz z Polonią Warszawa był dla Jarosława Fojuta pierwszym w tym sezonie. Ostatni raz na boisku pojawił się również w meczu z Polonią, w którym górą także byli wrocławianie.
Długa nieobecność Fojuta na pewno przysporzyła śląskiemu klubowi wiele problemów, ale środkowy obrońca jest już w pełni zdrów i gotów do gry. Fojut nie ukrywa, że bardzo tęsknił za gpiłkąrą. – Najbardziej brakowało mi adrenaliny, która jest podczas meczu. Wystąpiłem w spotkaniu Pucharu Polski, zagrałem też w Młodej Ekstraklasie, ale jednak adrenalina podczas ligowego pojedynku jest znacznie większa. Cieszę się więc, że wreszcie pojawiłem się na boisku i że z tyłu zagraliśmy na zero. Chyba mogę uznać mój powrót za udany – rozpoczął obrońca.
Ostatnimi czasu Śląsk strzela dużo bramek po stałych fragmentach gry. Nie inaczej było w spotkaniu z Polonią Warszawa. – Przede wszystkim mamy świetnego wykonawcę stałych fragmentów gry, czyli Sebastiana Milę. Do tego, mimo że nie mieliśmy wysokiego składu, udawało się wygrywać pojedynki główkowe. Poza tym w niemal każdej zachodniej lidze ponad 60% bramek pada po stałych fragmentach. Nie ma więc co robić szumu. Wykorzystaliśmy ten element gry, bo tak się dzisiaj gra i tego wymaga nowoczesna piłka nożna – dodał.
Podczas jego nieobecności drużyna radziła sobie całkiem dobrze, przez co konkurencja o grę w podstawowej jedenastce zwiększyła się. Fojut nie obawia się jednak, że straci miejsce w składzie. – To nie mój problem. To problem trenera. Mogę tylko dawać z siebie wszystko na treningach i meczach, ale to i tak szkoleniowiec podejmuje ostateczną decyzję. Jeżeli postawi na kogoś innego, to pozostanie mi zaakceptować decyzję i starać się jeszcze bardziej, aby następnym razem wybrał mnie – zakończył Jarosław Fojut.










