Podbeskidzie Bielsko-Biała wywiozło cenne trzy punkty z Gdańska. Dla Lechii ta porażka oznacza zażartą walkę o utrzymanie do końca sezonu. Trener Paweł Janas w pomeczowych wypowiedziach stwierdził, że jego zespół musi osiągać coś więcej niż remisy, jeśli chce marzyć o utrzymaniu w ekstraklasie.

Robert Kasperczyk (szkoleniowiec Podbeskidzia): − Chciałem pogratulować swoim zawodnikom. Mieliśmy ostatnio kilka spotkań z drużynami walczącymi o mistrzostwo, w których udało się zdobyć nam jeden punkt. Druga połowa w Chorzowie podniosła morale w zespole i dziś na przepięknym stadionie zdobyliśmy trzy punkty. Popełnialiśmy katastrofalne błędy w obronie, które absolutnie nie mogą się powtórzyć na tym poziomie. Chłopcy świetnie zareagowali, z czego się szczególnie cieszę. Inne wyniki były dla nas korzystne. Odległość nad grupą spadkowiczów jest coraz większa, co przybliża nas do utrzymania.
Paweł Janas (szkoleniowiec Lechii): − Nie mam się z czego cieszyć. Przegraliśmy u siebie i mamy wciąż mało punktów. Nie będę wymieniał błędów, które popełniliśmy, ale te w obronie są dla nas katastrofalne. Przy wyniku 1:0 wyciągamy na 2:1 i zaraz dostajemy gola remisowego. To nie ma prawa się zdarzyć. Mało strzelamy, a później tracimy gole, gdy już strzelimy. Musimy to wytłumaczyć, bo za dużo tych straconych goli. Szukam optymalnego ustawienia, zmieniamy dużo, ale na razie bez efektów. Nie możemy wygrać, a samymi remisami ciężko będzie się utrzymać.
Lechia Gdańsk ma obecnie zaledwie trzy punkty przewagi nad znajdującym się w strefie spadkowej ŁKS-em Łódź. Obie ekipy zmierzą się ze sobą już w następnej kolejce.











