Jan Urban ma problem. Co z lewą obroną reprezentacji?


Reprezentacja Polski cierpi na niedobór nominalnych lewych obrońców. Jakie opcje ma do dyspozycji nowy selekcjoner?

30 sierpnia 2025 Jan Urban ma problem. Co z lewą obroną reprezentacji?
Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Jan Urban ogłosił powołania do reprezentacji Polski na zbliżające się mecze eliminacyjne z Holandią i Finlandią. Na jeden z głównych tematów do dyskusji wyrasta obsada lewej obrony, od dawna będąca jedną z największych bolączek naszej drużyny. Jak poradzi sobie z tym nowy selekcjoner i jakich zawodników ma do dyspozycji?


Udostępnij na Udostępnij na

Niedobór nominalnych lewych obrońców nie jest dla reprezentacji Polski niczym nowym. Część kibiców zdążyła się już pewnie nawet przyzwyczaić, że niemal zawsze występuje tam zawodnik prawonożny, przesunięty z innej pozycji. Idealnym przykładem jest Artur Jędrzejczyk, który świetnie wywiązywał się z tej roli w latach 2014-2017. Później w jego buty wszedł Bartosz Bereszyński, który jednak jest obecnie bez klubu, przez co nie znalazł się wśród powołanych na wrześniowe potyczki z Holendrami i Finami. W międzyczasie różni selekcjonerzy próbowali także wprowadzać do kadry piłkarzy pokroju Arkadiusza Recy czy Tymoteusza Puchacza. Żaden z nich nie prezentował jednak wystarczającego poziomu, aby zostać lewym obrońcą na lata. Efekt był taki, że najczęściej oglądaliśmy Polaków grających w systemie z trójką obrońców z Nicolą Zalewskim i Mattym Cashem lub Przemysławem Frankowskim na wahadłach.

Wiele wskazuje na to, że pod wodzą Jana Urbana era gry z trójką z tyłu dobiegnie końca. Były trener Górnika Zabrze nie wypowiedział się jeszcze na ten temat w jednoznaczny sposób, jednak w rozmowach z mediami zwracał uwagę na przewagę ustawienia z czwórką obrońców względem systemu, który preferował między innymi Michał Probierz.

Kiwior jedynym wyborem na już

Należy więc pochylić się nad listą powołanych i zastanowić się, kto mógłby załatać dziurę na lewej obronie. Wobec braku nominalnych lewych defensorów, na najlepszego kandydata wyrasta Jakub Kiwior. 25-latek jest kojarzony głównie z grą w środku obrony, aczkolwiek nie można mu odmówić elastyczności taktycznej. Za kadencji Michała Probierza pełnił funkcję pół-lewego stopera, w klubie występuje najczęściej w czwórce, a sezon 2023/2024 rozegrał niemal w całości właśnie na lewej obronie.

Piłkarz Arsenalu nie odznacza się ponadprzeciętnymi warunkami fizycznymi ani zdolnościami do dowodzenia całą linią obrony. Jest natomiast chwalony za technikę oraz przegląd pola. Grając jako lewy obrońca, nie byłby raczej typem zawodnika podłączającego się do każdej akcji ofensywnej, zasypującego pola karne rywala dośrodkowaniami. Wydaje się więc, że mógłby okazać się dobrym wyborem na tę pozycję w meczach, w których będziemy się częściej bronić niż atakować, takich jak nadchodząca potyczka z Holandią.

Inne opcje

Załóżmy jednak, że będący już na ostatniej prostej transfer Kiwiora do FC Porto faktycznie dojdzie do skutku. W takiej sytuacji niewykluczone, że selekcjoner będzie chciał wystawiać 25-latka na środku obrony w duecie z Janem Bednarkiem, wykorzystując automatyzmy wyrobione dzięki wspólnej grze w klubie. Kto w takiej sytuacji mógłby zająć lewą flankę? Na próżno szukać kogoś takiego pośród zawodników powołanych na wrześniowe zgrupowanie. W celu dalszych poszukiwań udajemy się więc na portal Transfermarkt. Widok, który tam zastajemy, nie jest zbyt optymistyczny.

Zdecydowanie najbardziej wartościowym polskim lewym obrońcą jest Michał Gurgul z Lecha Poznań. 19-latek z pewnością ma talent i papiery na grę w seniorskiej kadrze, ale póki co nie rozegrał w niej ani jednej minuty. Trudno więc oczekiwać, aby po otrzymaniu powołania z miejsca wskoczył do jedenastki, zostając ostoją polskiej defensywy. Dalsze miejsca to między innymi wspomniani na początku Tymoteusz Puchacz i Arkadiusz Reca. Obydwaj mają na koncie po 15 występów z orzełkiem na piersi, jednak nie sprawdzili się w kadrze na dłuższą metę. Zestawienie uzupełniają nazwiska znane z PKO Ekstraklasy – Bartłomiej Wdowik i Filip Luberecki. Ten pierwszy ma już za sobą krótki epizod w kadrze i bywa wymieniany w dyskusjach na temat potencjalnych nieoczywistych powołań. Z kolei zawodnik Motoru występował do tej pory wyłącznie w drużynie U-21. Obaj mogliby zostać przetestowani, chociażby podczas październikowego meczu towarzyskiego z Nową Zelandią.

Początek nowej ery?

Czy nowy selekcjoner rzeczywiście będzie chciał postawić na system z czterema obrońcami, oddzielając się grubą kreską od kadencji Michała Probierza? A może jednak zaskoczy i będzie trzymać się pomysłów taktycznych swoich poprzedników? Odpowiedź na to pytanie poznamy już we wrześniu podczas dwóch pierwszych spotkań w ramach eliminacji do mistrzostw świata.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze