Lechia Gdańsk, mimo że po pierwszych trzech kwadransach prowadziła z Górnikiem dwoma bramkami, to nie zdołała utrzymać tego prowadzenia do ostatniego gwizdka sędziego. Według ofensywnie usposobionego piłkarza „Biało-zielonych”, Jakuba Koseckiego, drużynie zabrakło konsekwencji.
Prowadziliście 2:0 i czego Wam zabrakło do końcowego triumfu?

Zabrakło konsekwencji w tym, co robiliśmy. Straciliśmy bramkę w ostatnich piętnastu minutach. Fajnie graliśmy, przesuwaliśmy się, graliśmy swoje. Widzieliśmy, że w Zabrzu będzie trudno. Normalnie gdybym przegrywał 2:0 i zremisował 2:2, to byłbym bardzo szczęśliwy, ale prowadziliśmy 2:0. Jesteśmy zespołem – wydaje mi się – nieco lepszym od Górnika. Pokazaliśmy to w końcówce. Cofnęliśmy się bez sensu, mogliśmy grać swoje tak jak w pierwszych 45 minutach, ale ta bramka w pierwszej minucie drugiej połowy gry trochę podcięła nam skrzydła.
To były dwie zupełnie różne od siebie części spotkania.
Gdyby ktoś powiedział, że mecz trwa przez 45 minut, to bylibyśmy w niebie, ale mecz trwa 90 minut. I po 90 minutach wywozimy z Zabrza tylko jeden punkt.
Mecz Legii z Górnikiem parę tygodni temu oglądałeś z trybun stadionu w Zabrzu. Czy pomogło Ci to przygotować się lepiej do spotkania, w którym teraz reprezentowałeś barwy drużyny z Gdańska?
Nie. Mamy zawsze przed meczami odprawy taktyczne, podczas której trener pokazuje nam słabe i mocne strony zespołu, z którym będziemy rywalizować, i z tego wyciągamy wnioski.
A tak ogólnie jak czujesz się w Lechii Gdańsk? Liczysz, że możesz się w tym klubie spełnić i ponownie wrócić do Warszawy?
Liczę na to, że pokaże siebie z jak najlepszej strony. Pokaże swoje atuty. Z treningu na trening jest coraz lepiej z chłopakami i jestem zadowolony.
Swoją posturą przypominasz Sebastiana Giovinco z włoskiej Parmy. Szybki, filigranowy i trochę taki nieobliczalny.
Moim atutem jest szybkość, a nie walka fizyczna, i to staram się pokazywać.
W rozmowie uczestniczył Łukasz Pawlik











