Za nami 22. kolejka Ekstraklasy. A w niej wiele emocjonujących pojedynków. Jednym z nich było hitowe starcie Lecha z Legią, które przy Bułgarskiej obejrzało 36 tysięcy widzów.

W minionej kolejce obejrzeliśmy 13 bramek, co daje dość marną średnią 1,63 bramek na mecz. Najwięcej emocji było w Poznaniu. Odmieniona pracą Jacka Zielińskiego Polonia po raz kolejny zainkasowała trzy punkty. Za to znów na wyjeździe przegrała Cracovia. Zostały przerwane także dwie serie – po czternastu kolejkach smaku porażki doświadczył Śląsk. Oprawcą wrocławian była Korona, która wreszcie zainkasowała komplet punktów.
Wisła coraz bliżej tytułu

Mecz na dobre rozpoczął się po około pół godzinie gry. Najpierw znakomitą okazję zmarnował Gienkow, a następnie w jego ślady poszedł Melikson. Gra nabrała prawdziwych barw po zmianie stron, kiedy już w 48. minucie, posyłając piłkę z rzutu wolnego wprost między nogami Sapeli, wynik spotkania otworzył Izraelczyk. Dwie minuty później Tomasz Wróbel obejrzał czerwoną kartkę za faul na zdobywcy pierwszej bramki. Wisła skorzystała w pełni z przewagi liczebnej strzelając drugiego gola. Tym razem Melikson dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, a jego podanie wykorzystał Gienkow. Rzut rożny w taki sam sposób wykorzystali także goście w 62. minucie, kiedy Lacić pokonał Parejkę. Wynik ustalił jedyny w podstawowej jedenastce Wisły Polak, a tym samym kapitan krakowskiego zespołu. Cezary Wilk wykorzystał błąd Sapeli, zdobywając bramkę na 3:1. PGE GKS Bełchatów nie potrafił podnieść się po tym trafieniu.
Bez bramek w Zabrzu

















