Po 10. kolejkach Premier League zespół Jose Mourinho uzbierał 21 punktów i został liderem ligi, wyprzedzając między innymi Liverpool czy Chelsea. Drużyna Tottenhamu gra miłą dla oka, ofensywną piłkę i traci bardzo mało bramek. Letnie transfery spełniły pokładane w nich nadzieje, a największe gwiazdy, czyli Harry Kane i Son Hueng-min grają jak z nut, co przekłada się na wysoką formę klubu z północnego Londynu. Do tej pory przegrali w lidze tylko raz. Teraz czekają ich derby z Arsenalem. Czy jest jakiś sposób, aby pokonać Tottenham Hotspur?Kto by się spodziewał, że zespół prowadzony przez Jose Mourinho będziemy oglądali z przyjemnością? 21 bramek zdobytych i zaledwie 9 straconych, biorąc pod uwagę, że Tottenham grał już między innymi z Chelsea, Manchesterem United czy Manchesterem City budzi wielki podziw.
Przed niedzielnymi derbami z Arsenalem to Harry Kane i spółka są faworytami w tym meczu. Nie jest jednak powiedziane, że na pewno wygrają. Każda drużyna ma swoje słabe punkty, nawet rozpędzony do tej pory Tottenham Hotspur.
Miszmasz w obronie
Nie sposób nie zacząć od głównego problemu „Kogutów”, czyli całej defensywy. Na Tottenham Hotspur Stadium rotacje w obronie to nieodłączny element przed każdym meczem. Trudno tak naprawdę wskazać, jacy zawodnicy wyjdą od pierwszej minuty na mecz z Arsenalem.
Prawdopodobnie zabraknie przede wszystkim głównego dowodzącego – Hugo Llorisa. Francuski bramkarz otrzymał kilka dni temu pozytywny wynik na Covid-19 i jego dzisiejszy występ stoi pod dużym znakiem zapytania. Zastąpi go prawdopodobnie Joe Hart. Mimo że Anglik jest tak doświadczony jak Francuski bramkarz, to jednak poziom prezentowany przez obu bramkarzy różni się dość znacznie. Joe Hart w tym sezonie grał bardzo mało i nie jest tak pewny na linii, co Hugo Lloris. Przed napastnikami Arsenalu pojawia się duża szansa, aby kilka strzałów zamienić na bramkę.
https://twitter.com/HTOrangeUK/status/1334844801972318209
Aby zamienić strzał na bramkę, najpierw trzeba się przedrzeć przez obronę Tottenhamu. A tam też wcale nie jest kolorowo. Kontuzjowany jest Toby Alderweireld, a Davinson Sanchez nie cieszy się zaufaniem u Jose Mourinho. Kto by się jeszcze pół roku temu spodziewał, że najlepszym obrońcą „Kogutów” będzie Eric Dier?
I to, że jest najlepszym obrońcą wcale nie świadczy, że nie robi błędów. W ostatnim ligowym meczu z Chelsea Anglik rozgrywając piłkę od tyłu podarował prezent piłkarzom „The Blues”, ale ci nie potrafili zamienić takiej okazji na gola.
Jego partnerem był debiutujący w Premier League Joe Rodon. Walijczyk przez cały mecz wyglądał nieźle, lecz pod koniec spotkania podarował jeszcze większy prezent zawodnikom Chelsea, niż Eric Dier. Mecz zakończył się jednak wynikiem 0:0 i chyba tylko Olivier Giroud wie, jakim cudem nie zamienił prezentu od Rodona na bramkę.
Obrona Tottenhamu na pierwszy rzut oka może wydawać się szczelna, jednak raz na jakiś czas wydarzy się usterka. Arsenal musi być skoncentrowany przez cały mecz i wykorzystać okazję, kiedy jeden z obrońców „Kogutów” zrobi jakiś błąd. Dorzucając do tego Joe Harta w bramce zamiast Hugo Llorisa, szanse „Kanonierów” na zdobycz punktową znacznie rosną.












