Pożegnanie się z trenerem Sa Pinto od dłuższego czasu wisiało w powietrzu. Wojny i brak szacunku wobec dziennikarzy i trenerów, konflikty w szatni czy portugalski zaciąg. Lista grzechów portugalskiego szkoleniowca jest bardzo długa. Przez dłuższy czas broniły go wyniki osiągane ze stołecznym klubem. Portugalczyk zdobywał średnio prawie dwa punkty na mecz. Jednak kiedy Legia na wiosnę przegrała trzy spotkania w lidze i odpadła z Pucharu Polski z Rakowem, wiadome się stało, że były trener chociażby Sportingu za chwilę straci pracę.
W momencie pojawienia się duetu Vuković – Saganowski atmosfera w klubie stała się lepsza. Byli gracze Legii sprawili, że stołeczny zespół zdobył sześć punktów w dwóch meczach. Meczach bardzo ważnych dla mistrza Polski. Dzięki pokonaniu Jagielloni na Łazienkowskiej 3:0 i ograniu Górnika na wyjeździe kibice „Wojskowych” wciąż mogą wierzyć w obronienie tytułu mistrzowskiego.
Zmiany personalne
Kiedy porówna się wyjściowe ustawienie Legii w ostatnim spotkaniu Sa Pinto na ławce (porażka 0:4 z Wisłą) i ustawienie w pierwszych dwóch meczach Aleksandara Vukovicia, nie widać dużych zmian. Porównując starcia z Wisłą i Jagiellonią, w składzie zaszły trzy zmiany.
Na ławkę powędrowali Paweł Stolarski, Iuri Medeiros i Mateusz Wieteska. Ich miejsce zajęli Michał Kucharczyk (Vesović został przesunięty na prawą obronę), Kasper Hamalainen i William Remy. „Kuchy” był przez trenera Pinto rzucany po pozycjach. Doszło nawet do wystawienia go na prawej obronie. Hamalainen został przyspawany do ławki przez Portugalczyka, a Remy był jedynym z tego tercetu, który zaskarbił sobie zaufanie już byłego szkoleniowca Legii.
Kluczową rolę w ostatnich dwóch meczach odegrali przede wszystkim Radosław Cierzniak i Carlitos. Polak broni na bardzo wysokim poziomie i z nim między słupkami obrońcy Legii mogą spać spokojnie. Hiszpan natomiast w pierwszym spotkaniu zaliczył asystę, a z Górnikiem dubletem w końcówce uratował mecz.
Oprócz tego duetu na słowa pochwały zasługują także Andre Martins i Iuri Medeiros. Andre wraz ze swoim kolegą z drugiej linii, Cafu, wyrastają na najlepszych graczy w lidze na swoich pozycjach, a Medeiros swoimi zagraniami robi różnicę na boisku. Jednak żeby nie było tak kolorowo, ciągle gra niektórych piłkarzy pozostawia wiele do życzenia. Słabo na boku obrony radzi sobie Luis Rocha i kibice Legii nie mogą się doczekać powrotu Adama Hlouska.
Dodatkowo bardzo przeciętnie w środku pola wygląda Domagoj Antolić. Zawodnik gra bardzo statycznie i nie daje tyle w środku pola co Cafu. Na szczęście Portugalczyk wraca po zawieszeniu i już w meczu z Pogonią będzie do dyspozycji trenera Vukovicia.
Styl gry
– Wielu zawodników i trenerów powtarza, że każdy mecz jest inny. My musimy sprawić, żeby odbył się on na naszych warunkach. Chcemy dominować, to nasz cel – tak brzmiały słowa Aleksandara Vukovicia z piątkowego briefingu przed meczem z Pogonią.
Jest to z całą pewnością odważna deklaracja Serba i ma on inne zamiary niż RSP. Legia za czasów Portugalczyka była przede wszystkim drużyną siermiężną i nastawioną na tracenie jak najmniejszej liczby bramek. Często można było odnieść wrażenie, że Sa Pinto hamuje potencjał ofensywny zespołu z Łazienkowskiej 3.











