Widzew Łódź powinien w tym meczu wygrać. Prowadził, grał w przewadze jednego zawodnika, tworzył sobie kolejne sytuacje, ale ostatecznie tylko zremisował z Jagiellonią Białystok.
Trener Mroczkowski rozpoczął mecz z trzema nowymi zawodnikami w pierwszym składzie: Lafrancem, de Amo Perezem i Leimonasem. Jagiellonia ze swoim potencjałem ofensywnym miała prowadzić grę w tym spotkaniu, ale Widzew szybko pokazał, że nie zamierza położyć się przed rywalem. Kilka błędów bez konsekwencji popełniła defensywa gości, ale było widać, że oba zespoły nie zamierzają się otworzyć. Jako pierwsi groźniejszą akcję przeprowadzili podopieczni Piotra Stokowca, lecz po podaniu Piątkowskiego strzał Gajosa został zablokowany. Z upływem czasu to właśnie goście zaczęli przeważać i byli coraz bliżej bramki Mielcarza. Widzew jednak bardzo dobrze się ustawiał i nie pozwalał rywalom na zbyt wiele. Niemoc Jagiellonii potwierdził Quintana, który ze środka pociągnął kilkanaście metrów. Nie mając komu podać, zdecydował się na uderzenie z dystansu, które wyszło mu fatalnie. Jedyny celny strzał w pierwszej połowie został oddany w 19. minucie, co bardzo dobrze obrazuje poziom tego meczu. Gajos uderzył zza pola karnego, ale pewnie interweniował Mielcarz.

O ile pierwsza połowa była katastrofalna, o tyle druga rozpoczęła się świetnie. Kaczmarek zainicjował kontratak Widzewa, Batrović znakomicie zgrał z powietrza piętą do Aleksejsa Visnakovsa, który wbiegł w pole karne i golem poprowadzonym w długi róg dał gospodarzom prowadzenie. Chwilę później kapitalną akcję przeprowadził Kaczmarek, który minął trzech piłkarzy i zostawił piłkę Bartoviciowi, ale jego strzał przeleciał obok słupka. Mecz wyraźnie się rozkręcił, z dystansu próbowali Piątkowski i Lafrance, a atak tego drugiego z dużym trudem wybronił Słowik. W przerwie trener Stokowiec wprowadził drugiego napastnika kosztem defensywnego pomocnika, ale to Widzew przeważał i tworzył sobie kolejne sytuacje, jak w 64. minucie, kiedy obrońca w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Eduardsa Visnakovsa, a chwilę później nastąpiło niecelne uderzenie Leimonasa. W 70. minucie Jagiellonia została jeszcze osłabiona. Visnakovs zabrał Baranowi piłkę i byłby w sytuacji sam na sam, ale obrońca gości powalił Łotysza na ziemię. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał mu czerwoną kartkę.
Z podyktowanego rzutu wolnego Lafrance najpierw trafił w mur, ale po poprawce piłka zatrzymała się dopiero na poprzeczce. Widzew przeważał, ale kolejnych sytuacji nie potrafił wykorzystać. Najpierw zmarnowali kontrę czterech na dwóch, a kilka minut później strzał Eduardsa Visnakovsa z woleja trafił w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry Jagiellonia niespodziewanie zdołała wyrównać. Quintana przeprowadził rajd skrzydłem, dośrodkował w pole karne, a tam Piątkowski wygrał pojedynek ze Stępińskim i zdobył gola głową.











