W pierwszym sobotnim meczu T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Mimo błyskawicznie straconej bramki białostoczanie zdołali się pozbierać i odnieść pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie

Mecz nie zdążył się na dobre rozpocząć, a Podbeskidzie już prowadziło. Rozpoczynający starcie białostoczanie szybko stracili piłkę, która powędrowała na prawą stroną do Dejmana. Ten efektownie okiwał Pejovicia, dograł do niekrytego Paweli, który strzałem z pierwszej piłki pokonał bramkarza Jagiellonii. Fantastyczne rozpoczęcie Podbeskidzia. Po 19 sekundach bielszczanie prowadzili już 1:0. Fani Jagiellonii nie spodziewali się takiego rozpoczęcia sezonu. Kolejny kwadrans nie przyniósł sytuacji strzeleckich. Podbeskidzie umiejętnie ustawiało się w defensywie, nie pozwalając Jagiellonii rozwinąć skrzydeł.
W 16. minucie, po rzucie rożnym dla Podbeskidzia, kontrę wyprowadzili białostoczanie. Pędzący w stronę bramki Makuszewski został nieprzepisowo zatrzymany przez Damiana Byrtka. Sędzia Lyczamński pokazał pierwszą żółtą kartkę w meczu. Po wykonaniu rzutu wolnego Jagiellonia miała pierwszą dogodną sytuację do wyrównania stanu rywalizacji. Piłkę dogrywaną z głębi boiska przed siebie wybił Zajac, dopadł do niej Kupisz, strzelił wprost w bramkarza, a dobitka Frankowskiego poszybowała wysoko nad bramką. W 24. minucie doskonałą szansę na podwyższenie wyniku mieli bielszczanie. Na rajd lewą stroną zdecydował się Szczęsny, dograł po ziemi w pole karne, gdzie do piłki dopadł Ziajka, minął obrońców, lecz jego płaski strzał na rzut rożny wybił debiutujący w bramce Skowron. Na zakończenie drugiego kwadransa doszło do nieprzyjemnego incydentu w polu karnym Podbeskidzia. Tomasz Frankowski bez piłki uderzył łokciem obrońcę, który musiał być opatrywany poza boiskiem. Sędzia nie zakwalifikował jednak zagrania Frankowskiego jako nieprzepisowe.

W 34. minucie Jagiellonia powinna wyrównać. Dośrodkowanie Alexisa z prawej strony boiska idealnie spadło na głowę Gajosa. Znakomitym refleksem wykazał się jednak Zajac. Podbeskidzie nie pozostawało dłużne. Chwilę później groźnym strzałem popisał się Sokołowski. Zszedł z prawego skrzydła do środka, uderzył lewą nogą, ale piłkę zdołał zastopować bramkarz Jagiellonii. Już w 43. minucie doszło do pierwszej zmiany. Kontuzjowanego strzelca gola, a zarazem debiutanta w zespole Podbeskidzia, Fabiana Pawelę zastąpił Damian Chmiel. Do końca pierwszej połowy już nic się nie wydarzyło. Podbeskidzie schodziło do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.












