W 19. kolejce piłkarskiej ekstraklasy na stadionie we Wrocławiu, miejscowy Śląsk podejmował Jagiellonię Białystok. W poprzednim spotkaniu piłkarze Ryszarda Tarasiewicza bezbramkowo zremisowali z Polonią Bytom, a starcie z Białostoczanami miało być rekompensatą za stracone punkty. Inaczej sytuacja wyglądała w zespole Michała Probierza. Jagiellonia na inaugurację rundy wiosennej przegrała 1:0 z kielecką Koroną.

Od pierwszego gwizdka widać było, że piłkarze Śląska będą chcieli sprezentować swoim kibicom cenne trzy punkty. Już w 4. minucie szansę na zdobycie bramki miał Jarosław Fojut, jednak na drodze stanęli piłkarze rywala. Gdy wydawało się, że spotkanie będzie przebiegało pod dyktando gospodarzy, do akcji ruszyli piłkarze Jagiellonii. Podopieczni Michała Probierza bardzo szybko zdominowali środek boiska i dzięki grze pressingiem, nie pozwalali rywalom konstruować bramkowych akcji. W 30. minucie goście wyraźnie zwiększyli tempo gry i efektem tego był rzut wolny, podyktowany za faul na Tomaszu Frankowskim. Kapitan Jagiellonii zdecydował się na podanie do Jarosława Lato, a były piłkarz Śląska Wrocław trafił do siatki rywali. Utrata bramki była wielkim szokiem nie tylko dla kibiców, ale przede wszystkim dla piłkarzy, którzy wydawali się zagubieni. Jednak im bliżej było do końca pierwszej części spotkania, tym śmielej atakowali gospodarze.
Po przerwie na boisku niewiele się zmieniło. Jagiellonia konsekwentnie realizowała założenia taktyczne Michała Probierza, jednak to Śląsk pierwszy zagroził bramce rywala. W 47. minucie Krzysztof Wołczek dograł aż w pole karne, jednak piłka odbijając się od łydki Soitrovicia, wpadła prosto w ręce Sandomierskiego. Wizja utraty bramki wyraźnie rozzłościła gości, którzy z minuty na minutę przejmowali kontrolę nad większą częścią boiska. W 51. minucie pod wpływem ataku Jarosława Lato, Mariusz Pawelec zmuszony był wybić piłkę na rzut rożny. Będący w bardzo dobrej formie pomocnik Jagiellonii, w 53. minucie idealnie dośrodkował do Remigiusza Jezierskiego, który podwyższył wynik spotkania na 2:0. Nikt nie spodziewał się, że Jagiellonia może być tak groźnym przeciwnikiem. W tym spotkaniu piłkarze Śląska Wrocław rozkręcili się dopiero pod koniec połowy, tak było tym razem. W 77. minucie Sebastian Mila idealnie dośrodkował na głowę Piotra Celebana, który posłał piłkę do siatki Sandomierskiego. Jak się okazało, mimo wielu prób, była to jedyna bramka zdobyta przez podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza.
Jagiellonia Białystok sensacyjnie wygrała 2:1, a Ryszard Tarasiewicz będzie musiał wyciągnąć wnioski. Śląsk w rundzie wiosennej nie wygrał jeszcze meczu.










